poniedziałek, 4 sierpnia 2014

KaiSoo Policeman and poor person

Tak jak pisałam tak oto jest KaiSoo .-. Szczerze chciałam go bardziej rozbudować ale bałam się, że coś spierdzielę więc wolałam zostawić jak jest C: Ostatnio coś tracę wenę twórczą ale na szczęście skończyłam też coś co bardzo lubicie...
Taak! Kolejną część Genialny Sehun tym razem z ChenMin! Dodam kochanego Sehunka w ciągu tego miesiąca. Następna para z tej serii będzie niespodzianką, a zdradzę wam, że rozpoczynam nad nią prace.
Również mam pomysł na LEKKĄ komedyjkę z VIXX. Mam już pomysł i jeśli uda mi się to napisać to będę z siebie dumna ;-;
Zapraszam do czytania~
Ps. Wybaczcie ten tytuł xD

Pairing: Kai x Kyungsoo
Fandom: Exo
Ostrzeżenia: Przekleństwa, sceny erotyczne
Poboczne: Brak
Na potrzeby opowiadania zmieniłam wiek.




Kyungsoo nigdy nie miał łatwo w życiu. Wychowywał się w patologi. Matka była zwykłą prostytutką, natomiast ojciec pijakiem. Do był niską osobą, bladą i wychudzoną. Wiedział, że jego wygląd jest efektem tego, że rzadko kiedy miał coś w ustach. Nigdy nie chciał skończyć jak rodzice więc starał się uczyć. Gdy zrozumiał, że nie jest mu dane zdobywać lepsze oceny bo szkołą żądzą pieniądze opuścił się w nauce, zaczął wagarować i palić zioło z kolegami przy murku. Skoro rówieśnicy mogą to on też nie? Jednak nie robił tego z własnych chęci. Przeważnie godził się słysząc jak reszta rzuca teksty typu:
   A nie mówiłem? To dzieciak.
  Nie nadaje się.
 E tam, słabeusz.
Był wręcz skazany na to. Wiedział, że będzie tylko gorzej, a jego życie to totalny żart.
To był jeden z tych dni gdy postanowili pójść na piwo.
Jednak najpierw trzeba było zdobyć pieniądze na nie.
-Kyungsoo... Skołuj kasę.
-Co?
-Gówno. Zapieprz i tyle. Każdy głupi to potrafi - Do nie był pewny czy i on umie. Kiwnął tylko głową i rozejrzał się za ofiarą. Nie chciał okradać kogoś biednego, starego ani chorego. Gdy tylko wypatrzył młodego mężczyzne w drogich ciuchach niewiele myśląc podszedł do niego. Uśmiechnął się widząc, że ma słuchawki w uszach. Powoli i delikatnie wyciągnął mu z tylnej kieszeni portfel. Gdy trzymał go już w dłoniach
mężczyzna odwrócił się do niego. Do upadł na ziemie podpierając się pościeranymi łokciami. Jego oczy zrobiły się niewyobrażalnie  wielkie. Przez chwilę wlepiał przerażone oczy w ciemnoskórego. Mężczyzna patrzył na niego z wpół przymkniętych powiek nieodgadnionym wzrokiem. Był wysokim brunetem o nieziemskich oczach w barwie gorzkiej czekolady. Gdy oprzytomniał poderwał się i uciekł biegnąc przed siebie. Wręczając kolegą portfel nie czuł żadnej satysfakcji. Czuł się za to nikim. Czuł się naprawdę źle. Nie chcąc skończyć jak rodzice staczał się coraz bliżej nich.
-No! Spisałeś się! Chodźmy na browarka~ - szybko ruszył za nimi wymuszając uśmiech nie wiedząc, że mężczyzna patrzy na niego wciąż tym samym wzrokiem.
-Do Kyungsoo... Nie spodziewałem się, że tak szybko wpadniesz w moje ręce.

Kyungsoo śmiejąc się wszedł na szkołę.
-Idziemy na wagary?
-Piękna pogoda. Idziesz Do?
-Yhm. Jest dzisiaj spr... Dobra - nie chciał wyjść na jakiegoś dziwaka. Niewiele myśląc poszedł z paczką na park. Gdy tylko znaleźli się na chodniku w pustej uliczce usłyszeli syreny. Wszyscy rozproszyli się uciekając. D.O żałował. Żałował, że nie miał lepszej kondycji. Przebiegł jedną przecznice i już stał sapiąc głośno.
-Nie ruszaj się - zanim zareagował ktoś przycisnął go do murku wykręcając mu ręke. Syknął cicho panikując.
-Wagary? I palenie? - Kyungsoo rzucił pod nosem przekleństwo patrząc na paczkę papierosów wystającą z jego kieszeni.
-Wiesz chłopcze, że jedno i drugie jest zabronione?
-Ja... Ja...
-Nazwisko i imię.
-Do Kyungsoo.
-Ile masz lat i gdzie mieszkasz?
-16. Mieszkam ... Mieszkam w... Na... - jak mógł zapomnieć coś takiego?! Owszem nie chciał pamiętać ale przecież policji musi powiedzieć.
-Gdzie?
-Ja... Nie pamiętam.
-Czyli nie mam jak odwieźć cię do domu - poczuł jak policjant opiera się o jego ciało jedną ręką obejmując ramiona, a drugą podwija bluzkę.
-Cco pan robi?! - niemal pisnął przerażony.
-Musisz jechać do mnie. Odpracować pieniądze i portfel - zesztywniał na całym ciele gdy facet  pocałował go nagle w ramie. Szarpnął się mocno chcąc uciec.
-Chyba, że wolisz jechać na komisariat. Odpowiedzieć za kradzież i napaść na policjanta. Dostać kare pieniężną i parę lat - Kyungsoo przestał się szarpać. Powstrzymując łzy opuścił głowę bijąc się z myślami. Jeżeli pojedzie z tym typem... To co? Prześpi się z nim jeden raz i tyle. Może go zostawi.
I będzie wolny.
-Nnnie. Jadę z panem - mężczyzna złapał go mocno za ramie odwracając do siebie przodem. Nie mówiąc nic skół jego dłonie kajdankami. Prawie, że wrzucił go do radiowozu na miejsce pasażera i sam wsiadł za kierownice. Wjechał nim pomiędzy opuszczone budynki i zatrzymał od razu opierając się o siedzenie.
-Bierz się do roboty - Do wytrzeszczył znów oczy. Co? Tu? Chciał go przelecieć? Widząc rozbawioną minę mężczyzny zaczerwienił się.
-Co jest mały? Czekasz na wskazówki? - uśmiechnął się do siebie widząc zakłopotanie. Był tak niewinny i niedoświadczony.
-Powinieneś zrobić mi loda. Dalej - westchnął. Kyungsoo drżącymi dłońmi rozsunął rozporek policjanta motając się. Wysunął jego penisa na wierzch gładząc dłońmi. Gdy stanął DO wykrzywił usta w podkówkę zaciskając palce na stojącej męskości. Jeździł dłońmi w górę i w dół wbijając wzrok w radio.
-'To takie urocze. Nie potrafi nawet laski zrobić' - uśmiechnął się patrząc na łzy w oczach chłopca.
-Weź go do ust - gdy to powiedział DO spojrzał na niego wystraszonymi oczami. Bał się. Cholernie się bał.
-Co jest maluchu? Nie dasz rady? - nastolatek zacisnął zęby. Z zaciętą miną wziął całego nabrzmiałego członka w usta. Policjant po chwili zorientował się co robi. Nie taki miał plan. Nie chciał go skrzywdzić. Miał mu tylko pomóc a nie zmuszać do takich rzeczy. Jednak usta chłopca były tak miłe... Westchnął zatapiając długie palce w jego włosach. Zaczął głaskać go jakby chciał przekazać mu,  że jest bezpieczny co wyglądało żałośnie ze względu na sytuacje. Chłopiec poruszał głową w górę i w dół mając mieszane uczucia.
Z jednej strony nienawidził mężczyzny za to co mu robił, a z drugiej podobało mu się. Spanikował jednak gdy policjant zaczął przyciskać go do penisa bardziej.
-Ssij. Czekasz na oklaski? - Kyungsoo słysząc ten rozbawiony ton spełnił rozkaz zasysając się na czubku. Małymi paluszkami dotykał tylko jego kolan nie wiedząc jak to się skończy. Jeszcze chwilę poruszał głową czując jak policzki go pieką gdy mężczyzna jedną ręką zaczął masować jego tyłek. Sam nie mógł siebie zrozumieć. Jakiś typ właśnie go wykorzystuje a mu... Się podoba. Ku zaskoczeniu cicho zamruczał na przyjemny dotyk ciepłych i dużych dłoni na tyłku. Po chwili poczuł ciepłą ciecz w ustach. Wykrzywił usta chcąc wypluć obrzydliwy płyn. Policjant złapał go za twarz nie pozwalając na to.
-Połknij - warknął. Do przełknął nasienie z trudem. Leżał głową na kolanie faceta oddychając ciężko. Uchylił oczy czując dłoń głaszczącą mu głowę.
-Grzeczny chłopiec - Kyungsoo nie myśląc znów przysunął się do jego penisa. Już miał go wsunąć w usta gdy facet odciągnął go.
-Spokojnie mały. Poczekaj trochę. Jeszcze nie byliśmy w domu - Do usiadł gwałtownie patrząc na niego z niedowierzająco.
-To... Nie mogę iść?
-Chyba sobie żartujesz. Za tak beznadziejnego loda nawet kurwa by się wstydziła wziąć pieniądze. W tym portfelu było pół mojej wypłaty. Za pół wypłaty mógłbym pójść do burdelu i wziąć 3 kurwy na 5 dni. A ty jesteś jeden - Do przełknął głośno ślinę. Bał się. Facet zapiął rozporek i z piskiem opon pojechał do domu.
-Ile masz lat?
-26.
-Jesteś pedofilem. Jeśli twoi przełożeni...
-Jak myślisz. Komu uwierzą? Złodziejaszkowi z ulicy czy przykładnemu i solidnemu pracownikowi? - Kyungsoo spuścił wzrok. Mógł się spodziewać, że to tak się skończy. Pieprzona wyższość władzy. Gdy znaleźli się w domu policjanta, mężczyzna rozkuł Do i po prostu usiadł sobie na kanapie.
-Będziesz mi sprzątał. Umiesz gotować?
-No... Trochę.
-To też będzie twój obowiązek. Będę odbierał się ze szkoły. Lepiej nie próbuj uciekać. Źle skończysz. Oh i chcę mieć miłą pobudkę. Co wieczór gdy wrócę z pracy masz na mnie czekać. Gdy usiądę tak jak teraz to znaczy, że czekam na obsługę. Wybaczę ci marną technikę i beznadziejną obsługe ale zacznij się starać jeśli chcesz odpracować dług i... rób co masz robić. Nie mam zamiaru ci przypominać co należy robić. Czekam na kolacje - Do ze spuszczoną głową od razu ruszył do kuchni by przygotować kolacje. Cały czas patrzył pusto na faceta mając wrażenie, że gdzieś już go widział.
-Jak masz na imię?
-Mów do mnie Kai.
-Będę twoją kurwą. Powiedz prawdę.
-Po 1. Zakaz przeklinania. Dzieci nie przeklinają.
-Nie pieprzą się też - Kai zignorował go dojadając. Gdy chłopiec pozmywał naczynia, złapał go za rękę i pociągnął do sypialni.
-Śpisz ze mną. Wybierz sobie coś do spania - Kyungsoo przebrał się w jakąś czarną bluzkę i pierwsze lepsze spodnie od pidżamy w odcieniu szarego. Położył się do łóżka patrząc jak ciemnoskóry kładzie się obok. Po paru minutach zdziwił się, że policjant zasnął plecami do niego nie wymagając nic.
Może był naiwny ale w dziwny sposób czuł się tu dobrze. Gdyby nie fakt, że zmuszał go do nieprzyzwoitych rzeczy to czuł się jakby znali się od zawsze.
Może nie był taki zły?

-Obudź się.
-Hghm... Jeszcze chwilkę - mruknął Do wtulając się w poduszkę.
-Musisz się ubrać do szkoły.
-Nie chcę - po chwili krzyknął lądując na ziemi. Podniósł się patrząc na niego.
-Co ty zrobiłeś?!
-Obudziłem cię. Idź wziąć prysznic i ubieraj się. Masz 30 minut - Kyungsoo milcząc poszedł do łazienki. Szybko wziął prysznic i ubrał się w ciuchy z łóżka. Wlepił gały w Kai gdy ten wręczył mu torbę z książkami.
-Żartujesz?
-Nie. Jesteś u mnie więc będziesz się uczył - Do fukając coś pod nosem zrobił śniadanie i wraz z ciemnoskórym pojechał pod szkołę. Szybko wybiegł z wozu i ruszył prosto na lekcje. Gdy wszedł do szkoły od razu paczka otoczyła go.
-Co to za glina? Trzymał cię całą noc na komisariacie?
-To... mój kurator. Jest moim wujkiem. I muszę go słuchać.
-Nie idziesz na wagary?
-... Nie. Nie mogę.
-Dlaczego?
-'Bo Kai potem mi pokaże jak bardzo mu się to nie podobało' - pomyślał przypominając sobie poranną rozmowę na ten temat.
-Kyungsoo?
-Bo nie. Będę miał dym
-No ok. Żałuj - żałował. Usiadł w ławce klnąc na faceta. Jak on mógł?! I jakim prawem to robił?! fuknął tylko patrząc w tablice. Niech ten psiarz zginie.

Gdy wyszedł ze szkoły niemal potknął się o własne nogi wlepiając duże oczy w radiowóz. Zaciskając piąstki podszedł do niego ze spuszczoną głową. Wsiadł bez słowa do środka. Kai wlepił w niego te swoje oczy jakby czekał na coś.
-Jeżeli myślisz, że zrobię ci loda tutaj to chyba kpisz.
-Aż tak głupi nie jestem - nadstawił policzek. Do chwilę gapił się na niego tępo aż wreszcie cmoknął go w policzek. Kai jak zwykle wlepił oczy przed siebie i odjechał w stronę domu. Wszedł z Kyungsoo prosto do środka. Milcząc rozsiadł się w fotelu patrząc na chłopca. Wielkooki dopiero po paru sekundach przypomniał sobie wczorajsze zasady. Krzywiąc usta uklęknął między jego nogami masując dłonią krocze. Kai zadowolony oparł głowę o oparcie fotela .Kyungsoo rozpiął rozporek spodni i wyjął stojącą męskość. Skrzywił twarz i wsunął penisa do swoich ust. Poczuł coś jak Deja Vu. Chciał by Kai doszedł jak najszybciej by szybciej to wszystko minęło i mógł znów wmawiać sobie, że tego nie było. Ciemnoskóry spojrzał na niego warcząc.
-Mam nadzieję, że nauczysz się robić to lepiej. Znowu darmowy eh - złapał chłopca za głowę nadając swój rytm. Nastolatek rozchylił oczy chcac zobaczyć twarz faceta. Policjant patrzył na niego swoją pokerową twarzą. Kyungsoo zacisnął oczy. Mężczyzna uśmiechnął się. Widział w oczach tego dzieciaka but i złość. Liczył na to. Na to by zmobilizować go do roboty i zaczął się starać. Jednak Kyungsoo myślał tylko o tym jak ohydna sperma będzie drażnić mu gardło. Gdy mężczyzna spuścił się mu do ust znowu starał się przełknąc to obrzydlistwo. Gdy udało mu się zerknął na Kai z uchylonymi ustami i czerwonymi policzkami. Z jego ust spływała stróżka nasienia co spodobało się Kai. Przysunął się łapiąc go za podbródek i pocałował zlizując resztki siebie. Odsunął się uśmiechając się.
-Trochę się postarałeś Kyungsoo

Do już zaczął się przyzwyczajać. Spędził tu już 9 dni i szczerze nie chciał wracać do prawdziwego domu. Tu było mu dobrze. Czuł, że ktoś na niego czeka. Kai tak jak na początku sobie wmawiał był naprawdę dobry. Mimo, że udawał jaki to z niego cham jednak dostrzegł dość szybko jaki jest naprawdę. Ganiał go do nauki, czasem pomagał odrobić pracę domową i pilnował. Coraz częściej się uśmiechał i nie kazał robić mu ,,Tego''.  Zastanawiał się nad tym dość długo w końcu miał tak odpracować dług. Przytulanie go i całowanie stało się normą. Nigdy jednak nie doszło do seksu. A chyba właśnie to miał robić prawda? Tego dnia czekał już na policjanta z obiadem w salonie siedząc na kanapie. Gdy mężczyzna wszedł od razu poderwał się i stanął obok czekając na to co zawsze. Kai po zdjęciu kurtki pocałował go w usta i rozsiadł się biorąc talerz.
-Co dostałeś ze sprawdzianu? - zawsze pytał o szkołę. Jakby tylko o tym myślał.
-4. Najlepsza ocena w klasie.
-Wystarczy trochę posiedzieć. A ty marudzisz, że nic nie umiesz.
-... W domu nikt mi nie pomagał.
-Przecież ci pomagam - to była kolejna rzecz która go zastanawiała. Nigdy nie nawiązywał do rozmowy o jego prawdziwym domu. Gdy próbował coś powiedzieć marudził, że nie wie o czym gada bo przecież tu jest jego dom. Może i ma racje. Czuł się tu jak w domu. Tam gdzie mieszkał czuł się jak bezdomny. Jak szczur.
-Tak. Masz racje.
-Jutro też jest jakiś sprawdzian?
-Nie. Miałem jedno zadanie ale zdążyłem zrobić.
-To dobrze.
-Rodzice mnie nie szukają? - widząc niezbyt przychylną minę u niego zacisnął usta.
-Nie szukają prawda? Po prostu powiedz.
-Nie było żadnych zgłoszeń - Do uśmiechnął się sztucznie. Mimo, że nigdy o niego nie dbali to w głębi miał nadzieję, że się nim choć trochę interesują. Pewnie teraz balują w swoim chlewie zapijając się do nieprzytomności z radości, że nie będą musieli go karmić. Karmić? Dwie bułki na tydzień... To jest dopiero pożywienie.
-Kyungsoo wiesz...
-Nie szkodzi. To było pewne. Jesteś dzisiaj poddenerwowany - zmienił temat klękając. Kai nic nie mówiąc pozwolił na jego poczynania. Do dzisiaj wyjątkowo się starał. Kai jednak nie przywiązywał do tego większej wagi. W środku miał ochotę go odepchnąć i mocno przytulić. Zanim doszedł odsunął go i mocno przytulając pocałował brudząc fotel.
-Nie musisz już tego robić.
-Kai? - gdy ciemnoskóry otwierał usta rozbrzmiał dzwonek do drzwi. Zapiął spodnie i wysłał nastolatka do sypialni. Gdy ten zniknął Kai otworzył drzwi. Widząc Krystal zrobił się blady.
-... Co ty tu robisz?
-Miłe powitanie przyjaciółki - fuknęła wchodząc do środka. Rozsiadła się na kanapie jak u siebie biorąc talerz z jedzeniem.
-Jak tam?
-Normalnie.
-Co z tym dzieckiem?
-Jakim dzieckiem? - zapytał patrząc na drzwi sypialni.
-No z tym co go śledziłeś.
-Nikogo nie śledziłem.
-Oh. Nie zaczynaj! Sam mówiłeś, że jest uroczy! I że... - zatkał jej usta dłonią.
-Zamknij się idiotko. Wszyscy mają wiedzieć?
-Ygh! To łaskawie powiedz?
-Wszystko w porządku.
-Kiedy... Yhm... Kai? Miałeś gościa?
-No co ty. Wiesz, że nie zapraszam nikogo prócz siebie.
-Na pewno? - uśmiechnęła się wstając.
-Czyli ręsia rączkowska?
-Co ty pieprzysz? - dziewzyna wskazała fotel. Warknął widząc ślady po robocie Do.
-Miło było?
-Ta.
-Nie przeszkadzam?
-Nie. Chyba skończyłem nie? - gdy dwójka kłóciła się, tuż za drzwiami sypiali siedział czerwony Do. Śledził go? Gadał innym, że jest uroczy? Skąd go znał?! I czego chciał?! Z zaciętą miną otworzył drzwi wpadając do salonu. Dwójka zwróciła na niego oczy.
-O. To ten uroczy?
-Śledziłeś mnie?
-Zamknij się dzieciaku i wracaj do pokoju.
-Śledziłeś mnie?! Czego ty właściwie chcesz?! I kim jesteś co?
-Jeśli nie chcesz mieć przejebane to wracaj do pokoju.
-Kpisz ze mnie?!
-Ja lepiej pójdę... - rzuciła szybko wychodząc.
-Nie potrafisz usiedzieć na dupie?
-Nie! I chcę wyjaśnień!
-Sam się prosiłeś - warknął łapiąc go za nadgarstki. Rzucił go na łóżko i wpił mu się w usta. Całował chłopca namiętnie jeżdżąc językiem po jego podniebieniu. Przejechał dłońmi po jego klatce piersiowej. Wsunął je pod tshirt od razu kierując palce na sutki. Zaczął je ciągnąc i lekko szczypać wydając słodkie jęki z ust Do. Zsunął dłonie niżej na pośladki chłopca masując je i ugniatając. Otarł się o krocze nastolatka  z premedytacją by potem już nie zbliżać się do tamtego miejsca. Zsunął twarz na szyje kreśląc językiem ślaczki. Gdy znudziło mu się ugryzł Do w sutek by zaraz go lizać i ssać. Widząc w jakim jest stanie Kyungsoo uśmiechnął się. Jeszcze niedawno warczał i ubliżał mu, a teraz wije się i jęczy czerwony jak dojrzały pomidor. Oh tak piękny widok. Chłopiec leżał z przymkniętymi oczami i uchylonymi ustami z których ciekła stróżka śliny i jęczał trzymając jego głowę. Kai miał jednak inne plany.
-Kkkai - słysząc zachrypnięty głos odsunął się po prostu wstając. Podszedł do drzwi. Kyungsoo usiadł patrząc na niego zdziwiony. Co on odwala?
-Przecież nie znosisz mnie. A to twoja kara... Zastanów się nad swoim zachowaniem bo będziesz żałował - rzucił wychodząc. Do nie zrozumiał kompletnie nic.Próbował zasnąć patrząc się w puste miejsce przed sobą ale po prostu nie potrafił. Następnego dnia chodził w kółko po domu. Próbował zająć się czymkolwiek jednak nie potrafił. Nie poszedł nawet do szkoły denerwując się co z policjantem. Bo gdzie jest?! Nie wrócił na noc ani południem a obiad czekał. Jego głowę zasypywało masę myśli o tym co mogło się stać. Mógł zostać postrzelony, napadnięty, mógł go po prostu zostawić. Może po prostu znudził mu się gówniarz i poszedł na prawdziwe prostytutki? Albo jest u tej całej Krystal i... robią to. Nie. Nie możliwe. Nie mógł tego zrobić prawda? Schował twarz w dłonie bełkocząc nerwowo.
Gdzie jesteś Kai?
Drugiego dnia tracił zmysły. Dopiero pod wieczór zaczął powoli rozumieć czego może żałować. Ten dupek uzależniał. Jego dotyk... Agh. Dopiero teraz zrozumiał o co mu chodziło. Do żałował bo gdyby był grzeczny to Kai dotykał by go tymi cudnymi dłońmi. Albo i pieprzyłby? Właśnie. Dlaczego jeszcze tego nie zrobił?
Trzeciego dnia leżał jak rozjechany kot na łóżku patrząc w sufit.Miał ochotę płakać. Gdzie jest Kai?! A jeśli naprawdę coś mu się stało? Może powinien zadzwonić na posterunek i zapytać czy jest?  To zaczynało być naprawdę męczące. Słysząc, że ktoś otwiera drzwi kluczami poderwał się. W ostatniej chwili zatrzymał się. Przybrał obojętny wyraz twarzy  i otworzył drzwi sypialni wychodząc za nie. Złapał klamkę drzwi i zaczął się nią bawić patrząc uparcie w swoje ręce.
-Gdzie byłeś? - zapytał starając się by jego ton był obojętny.
-A co cię to?
-Zniknąłeś na 3 dni.Nie powiedziałeś nawet czy mam chodzić do szkoły.
- Oh liczyłeś? I nie byłeś w szkole? Mam się zezłościć?
-Gówno mnie obchodzi czy się wściekniesz czy nie. Masz mi powiedzieć gdzie byłeś.
-U Krystal -  Krystal? U tej dziewczyny? Sam nie wiedział czemu ale poczuł, że coś zagotowało się w nim. Przestał bawić się drzwiami. Odsunął się od nich idąc w kierunku Kai. Bez słowa pchnął go na kanape i usiadł mu na biodrach okrakiem. Wpił się w jego wargi dość odważnie. Kai zadowolony odwzajemnił pieszczotę. Czując jak ociera kolano o jego krocze rozsunął nogi. No proszę. Jak chce to potrafi! Kyungsoo wsunął dłonie do jego bokserek pieszcząc mu penisa. Robił to niemal profesjonalnie. Ciche jęki kai tylko zapewniały go, że wszystko idzie zgodnie z planem. Po chwili odsunął się.
-Twoja kara - fuknął i ruszył do kuchni. Kai zmarszczył niebezpiecznie brwi. Złapał go brutalnie za łokieć i pociągnął na kanapę. Usiadł na nim przygniatając go do niej.
-Masz to skończyć.
-Nie ma mowy.
-I za co ta kara co?
-Za to, że zostawiłeś mnie. Samego. Na 3 dni! Bo wolałeś dziewczyne.
-Zazdrosny jesteś?
-Nigdy w życiu! Nienawidzę cię!
-Powiedziałeś to wreszcie.
-Przestań się mną bawić - słysząc szept uniósł brwi.
-Co?
-Ty nigdy nie byłeś sam... Nigdy nie miałeś tak, że rodzice jasno dawali ci znać, że mają cię gdzieś. Nie byłeś beznadziejny. Nie robiłeś tego co ci kazali przyjaciele bojąc się, że stracisz jedyne osoby które choć trochę się tobą interesują. Wiesz jakie to uczucie gdy zdajesz sobie sprawę, że nikt cię nie kocha? Nie czeka na twój powrót i wiesz,że nic nie osiągniesz? To uczucie jest strasznie bolesne. Wracałem do domu tylko dlatego, że byłem zdany na nich. Czasami dawali mi pieniądze bym mógł coś zjeść. Czasami mogłem pójść normalnie spać. Wiesz jak to jest być zdanym na innych? Uzależnionym od innych? Mimo, że robisz mi te wszystkie złe rzeczy... Po raz pierwszy czuję się jak w domu. Czuję, że ktoś na mnie czeka i o mnie dba. To miłe uczucie. Dlattego robiłem wszystko byle jak. Tylko po to żeby zostać tu dłużej. by nie wracać do domu. To śmieszne ale przez chwilę myślałem, że ty troszczysz się o mnie.
-Dobrze myślałeś - Do spojrzał zapłakanymi oczami na niego.
-Myślę, że powinieneś iśc spać Kyungsoo - powiedział wstając. Złapał go za dłonie i zaprowadził do sypialni. Położył się z nim do łóżka przytulając do siebie.
-Kim Jongin.
-Co?
-Nazywam się Kim Jongin.
-Kris powiedział mi, że jest niezły striptizer Jongin.
-... Możliwe

Do usiadł na fotelu patrząc w ekran telewizora. Kai nagle rozsiadł się na kanapie. Kyungsoo znając ten sposób wstał i klęknął mając brać się do roboty gdy Jongin złapał go za ręce i wciągnął na swoje kolana całując w usta. Siedział tak milcząc ze zdzwionym chłopcem.
-Ten sposób będzie oznaczał ,że masz mnie przytulić.
-Ale...
-Zmiana. I tyle.
-Ahm.
-Zatańcz dla mnie.
-Ja... Nie umiem - Jongin zsunął go na bok z kolan i wstał. Włączył muzyke i zaczął seksownie tańczyć wymachując biodrami dość ponętnie. Kyungsoo wlepił oczy w niego. Był cholernie seksowny...
-Mieli racje.
-Co? - wyrwany z zamyślenia skierował oczy na ciemnoskórego.
-Był striptizer Jongin. Jednak nie chciał być nikim. Wziął się w garść. Skończył szkołę i został policjantem.
-Ty... To ty? - Kai nachylił się nad nim.
-Dlatego tu jesteś. Zauważyłem cię dawno temu. Gdy byłeś małym glutem. Gdy siedziałeś na schodach w środku zimy w cienkim sweterku. Zobaczyłem w tobie siebie. Podszedłem i dałem ci moją kurtkę a ty cieszyłeś się jakbym podarował ci wymarzoną zabawkę. Czasem kupowałem ci ciastka czy coś na co miałeś ochote. Tylko ty nie byłeś wybredny i jadłeś wszystko co ci dałem. Twoi rodzice jednak nie chcieli tego. Pogonili mnie i wszystko co dostałeś sprzedali by mieć na wódkę.
-To dlatego wydawałeś mi się tak znajomy...
-Widziałem twoje cierpienie. Mimo, że nie mogłem się zbliżyć to obserwowałem cię.  Ja również miałem niekochających rodziców. Zostawili mnie gdy miałem 11 lat. Wychowywałem się w domu dziecka. Złapałem cię tylko po to by pomóc. Chciałem żebyś wstąpił na dobrą drogę. Olał fałszywą paczkę, zaczął się uczyć i został kimś. To, że zakochałem się w zagubionym chłopcu było tylko przypadkiem. Nie mógłbym ci nic udowodnić. Nie siedziałbyś. Chciałem tylko żebyś wsiadł. Wsiadł do auta i trafił tu żebym mógł mieć cię tylko dla siebie. Dlatego też nie uprawialiśmy seksu Do. Nie chciałem tego. A tamto... Przepraszam za to. Chciałem stworzyć pozory i... - Do pocałował go nagle w usta. Po chwili Kai odwzajemnił pocałunek obejmując nastolatka.
-Więc nie uznasz mnie za niewyżytego bachora gdy powiem, że czuję to samo?
-Nie - uśmiechnął się opierając swoje czoło o jego.
-Wiesz, że nie wrócisz już do domu?
-Jongin. Ja jestem w domu.

Kai udowodnił Kyungsoo, że będąc nikim można ciężką pracą stać się kimś. Ukończył szkołę z dobrymi wynikami jako jedyny z klasy. Ukończył studia i został szefem kuchni. Kai dał mu do zrozumienia, że nigdy nie wolno przestać walczyć o swoje marzenia. Wystarczy trochę mobilizacji i czasu, a osiągniesz to czego pragniesz.
Kyungsoo osiągnął to o czym marzył. Zdobył kogoś kto go kocha nad życie i zawsze przy nim będzie.

3 komentarze:

  1. Na początku płakałam bo wez jak mozna skrzywdzić tak chlopaka nie dość ze rodzice go krzywdzili to jeszcze Kai ale po ten juz bylo lepiej i BOOM na koniec tez sie poryczałam bo to bylo takie slodkie i kochane ze ,, JPD KURWA MAC" ogólnie to mi sie podoba <33 I nw co jeszcze napisać :< Chyba tylko weny i powodzenia <333

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeju, jakie słodziuchne! :3 teraz nie żałuję, że z ciekawości wpisałam w wyszukiwarkę Kaisoo xD no opowiadanie świetne~ oby tylko takich więcej :3

    OdpowiedzUsuń
  3. To zdecydowanie jedno z najpiękniejszych opowiadań jakie przeczytałam. T.T Ryczem </3

    OdpowiedzUsuń