sobota, 21 czerwca 2014

TaoRis Say Goodbye

Pairing: Tao x Kris
 Fandom: Exo
Ostrzeżenia: Przekleństwa
 Poboczne: Lekkie KaiSoo i HunHan.

Miałam napisać HanChul jednak w związku z obecną sytuacją w EXO z Krisem wyszło mi co innego... Taki lekki TaoRis. Powtórzę, że jest to tylko fanfiction czyli zmyślona historia i nic po za faktem, że Kris i SM sobie mają spory nie jest prawdziwe żeby później nie było nieporozumień.
Miałam to dodać miesiąc temu bo zostało napisane jeszcze w maju jednak życie bywa pełne niespodzianek i myślę, że czas kupić nowy komputer... Albo nowego ojca który będzie naprawiał to co zepsuje... Nie wiem sama czemu to napisałam. Mam nadzieję, że nikogo to jakoś nie zdenerwuję, że wykorzystałam daną sytuacje do napisania tego. Przepraszam za błędy ale pisane na szybko...




-We are One! We are EXO! - krzyknęła dwunastka po czym zeszli ze sceny. Ruszyli się przebrać i wskoczyli do vana. Tao zajął miejsce obok Wu Fana przytulając do jego ramienia.
-Kris Gege? Dobrze się czujesz?
-Tak.
-Byłeś ostatnio jakiś nie swój.
-To nic Tao Er - uśmiechnął się lekko roztrzepując mu włosy. Tao naburmuszony poprawił je po czym odwzajemnił uśmiech na nowo przytulając się do ramienia przyjaciela. Całą droge przemilczeli. Gdy dotarli do domu Kris ścisnął dłoń Tao zmuszając by zatrzymał się.
-Coś się stało Gege?
-Śpij dzisiaj ze mną dobrze?
-Dobrze - rozpromienił się. Po chwili jednak odwrócił się na powrót do niego.
-Pod warunkiem, że weźmiesz ze mną prysznic! - Kris kiwnął głową. Gdy Huang zniknął mu z oczu jego twarz wypełniła się bólem. Wszedł do środka uważnie patrząc na każde miejsce.
Salon. Miejsce w którym tak często kłócił się z Chen o programy. Kuchnia. Przypomniał mu się dzień gdy dostał dożywotni zakaz na gotowanie przez pożar z jego winy. Wszedł do pokoju i otworzył szafe upewniając się, że wszystko gotowe.
 -Kris Gege!
 -Tak? - spojrzał na maknae uśmiechając się.
 -Spakowałeś się? Jutro wreszcie wrócimy do Koreii.
-Taak. Wreszcie...
-Idziemy wziąść prysznic?
-Pewnie ty moja prysznicowa pando - Wu jak zawsze z chęcią poszedł pod prysznic z Tao śmiejąc się zjego wygłupów. Gdy skończyli przebrali się w pidżamy i położyli. Kris patrzył się w gwiezdne niebo za oknem. Tao wyszczerzył się nagle
-Ale dużo dzisiaj gwiazd. To twoj Galaxy.
-Masz racje pando.
-Kris na pewno wszystko ok?
-Dlaczego pytasz?
-Przez ostatni miesiąc byłeś naprawdę dziwny...
-Wydaje ci się.
-Ale...
-Jestem liderem. To ja się o was martwie nie na odwrót.
-Gdyby coś było nie tak powiedziałbyś mi prawda?
-... Oczywiście Zitao - wymusił uśmiech. Położył się przytulając do siebie przyjaciela. Ostatkami sił powstrzymywał łzy które wręcz rwały się by wypłynąć. Nie chciał kłamać. Nie chciał tego wszystkiego. Ścisnął mocniej pande czują ukłucie w sercu. Wiedział, że to mogą być ostatnie dni z nim. Z nim i Exo. Że oni ich zniszczą. Nie chciał patrzeć na ich miny. Słuchać szlochu. Patrzeć jak Tao płacze z jego powodu. Wiedział, że Zitao go kocha. Że nie pozwoli na to. Wiedział, że to będzie trudne dla niego.
-Kris...
-Cii... Śpij Tao - szepnął muskając ustami czoło maknae. Tao posłusznie wtulił się w niego i zamknął oczy.WuFan nie mógł jednak spać. Gdy było jeszcze ciemno wyplątał się z jego objęć słysząc wibracje telefonu. Podszedł i odebrał
-Tak?
-Ubieraj się - słysząc stanowczy głos menagera zdziwił się.
-Co?
-Ubieraj się i wychodź. Zostajesz tu.
-Jak to? Co ty pieprzysz?!
-Odwołano twój lot.Kris zadarłeś z SM. Wiedziałeś, że tak będzie. Wywołałeś wojnę, a oni tego nie tolerują - rozłączył się zaciskając usta. Wziął torbę patrząc na śpiącego przyjaciela. Podszedł i pogłaskał go po policzku powstrzymując łzy. Mógł się tego spodziewać...
Ruszył do wyjścia jednak zanim wyszedł zatrzymał się i obejrzał za siebie po raz ostatni. Będzie tęsknił.

Huang słysząc natrętny budzik jęknął zakrywając się kołdrą.
-Kris wyłącz to. WuFan weź to wyłącz proszę - odpowiedziała mu cisza. Usiadł marszcząc brwi. Rozejrzał się po pokoju szukając wzrokiem przyjaciela. Nie widząc go nigdzie rozbudził się.
-Kris? - nie słysząc odpowiedzi spanikował. Wstał i podszedł do szafy widząc ją otwartą. Mimo, że jeszcze wczoraj znajdowały się tam rzeczy jego Gege teraz szafa stała pusta. Wybiegł panikując na korytarz. Kris nigdy nie wychodził bez słowa. Nigdy nie wstawał wcześniej. Nie wychodził od tak dla kaprysu.
-Kris! Kris gdzie jesteś?! - reszta Exo zaczęła wyłaniać się patrząc zaspanym wzrokiem na Pande.
-Przestań się drzeć. Pali się?
-Kris gege. Nie ma go - Chen jako pierwszy rozbudził się.
-Pewnie poszedł na zakupy a ty drzesz się bez powodu.
-Jego bagaż... Zniknął. A jeśli go porwali? - dziesiątka wbiła w niego wzrok analizując jego słowa. Dopiero po chwili ożywili się nawołując lidera.
-Nie ma go! Coś mu się stało pewnie! - Baekhyun widząc, że ich prysznicowa Panda jest bliska płaczu podszedł i przytulił go.
-Spokojnie. Na pewno wróci. Może wyszedł na chwilę?
-On od tak nie wychodzi. Coś musiało się stać. Może już pojechał? Może mieli do niego sprawę? - słysząc kroki spojrzeli w stronę drzwi wejściowych gdzie stał Menager.
-Zbierajcie się. Za godzinę lecimy.
-Co? A gdzie Kris? - mężczyzna przemilczał to i po prostu wyszedł. Suho położył Tao dłoń na ramieniu.
-Ubierz się. Może Kris już nas czeka, a chyba nie chcesz martwić swojego Gege? - Wszyscy powtarzali, że pewnie Kris jest już na lotnisku. Gdy jechali Tao coraz bardziej się denerwował. Kris był dla niego jak starszy brat. Kimś naprawdę ważnym w życiu. Pocieszał go. Pilnował. Uczył o modzie, angielskiego. Przychodził w nocy i rozmawiali o wszystkim. Mógł mu się wypłakać. A jeśli coś mu się stało? Nie. Nie przeżyłby tego.
Wsiadając do samolotu dalej nie wiedział co się dzieje. Jedno było pewne. WuFan nie był z nimi.

-Gdzie YiFan? - zapytał po raz setny Tao patrząc na menagera.
-Został.
-Co?
-Kris już tu nie wróci.
-Ttto żart? - szepnął Huang. Reszta EXO wlepiła zaskoczone oczy w niego.
-Nie. Kris pozwał SM. Od tej pory nie będziecie się z nim kontaktować, nie wolno wam choćby lubić durne posty od niego. Jeśli złapie was na rozmowie z nim to słono zapłacicie.
-Jak to nie wróci?! - krzyknął Suho. Nie możliwe. Przecież... Powiedziałby.
-Wypiął się na was i tyle.
-Nie odszedłby bez powodu!
-Właśnie to zrobił - rzucił zostawiając ich samych. 11 chłopaków  stało nie dowierzając.
-Tak... Po prostu? Po prostu pozwał ich i sobie nas zostawił?
-Ostatnio był inny... Mogliśmy się tego spodziewać - Tao wyminął ich i trzaskając drzwiami zamknął się w pokoju. Nie... To nie może być prawda.

Chen patrzył pusto w ekran z resztą członków.
-Zrobił do dla pieniędzy?!
-Nie możliwe. To tylko głupie plotki fanek... Prawda?
-Więc dlaczego? - szepnął Sehun. Hunnie siedział przytulony do Luhan i Suho cicho łkając. Nie wierzył, że On, WuYifan. Ten co tak się o nich troszczył po prostu sobie odszedł.
-Dlaczego SM milczy? Dlaczego nie chcą nam nic powiedzieć? Dlaczego Kris nie dzwoni? Dlaczego to się dzieje? Dlaczego nic mi nie powiedział? - zaszlochał Tao. Chen objął maknae M spuszczając wzrok. Nikt nie znał odpowiedzi. Nikt nie rozumiał co się dzieje.

-Macie oddać telefony.
-Co?! Dlaczego?
-Oddać i już - rzucił menager. EXo niechętnie oddali komórki i podali hasła. Nie rozumieli tej sytuacji. CO się właściwie tu dzieje.
-Zostawiłem swój w domu. Po za tym hasła nie pamiętam - zaśmiał się nerwowo. Gdy tylko zostali sami podeszli do Bekona.
-Pogubiłem się. To robi się chore. O co im właściwie chodzi? - mruknął Xiumin
-Chcą go oczernić - rzucił Baekhyun.
-Co?
-Chcą nas skłócić. Zrobić z niego tego złego. Nie wolno nam z nim rozmawiać, nie możemy mieć telefonów. To naprawdę chora sytuacja - westchnął Baek wyjmując telefon.
-Co? Ty...
-Cicho. Napiszę coś ok? Po za tym gdy spaliście przejrzałem parę stron. Pisałem do Krisa - Tao uniósł opuchnięte oczy na niego.
-Po co? Co mówi? Dlaczego to zrobił?! - zapytał Kai ściskając dłonie na ramionach D.O
-Powiedział, że nas przeprasza ale to dla dobra. Nie chciał nas martwić.
-Martwić? A teraz co? Nie martwi nas? Spójrz na Maknae. Czy on się nie martwi? Nie przejmuje? Dla Sehun EXO jest jedyną rodziną. Fan też do niej należy. Spójrz na Tao. Czy on jest szczęśliwy? Kris jest dla niego przykładem. Jest jego oparciem. To było nie fair wobec niego. Mam wypominać ile przepłakał? Powinien chociaż jemu powiedzieć. Zachował się jak ostatni dupek.
-Kai spokojnie...
-Nie Kyungsoo. Mam po prostu dość. Niech sobie robi co chce ale mógł chociaż powiedzieć, że coś się dzieje. Mam dość udawania, że wszystko jest dobrze. Róbcie co chcecie ja mam dość - rzucił zakładając kurtkę. D.O odprowadził go wzrokiem wzdychając.
-Zadzwoń do niego - odezwał się Xiumin. Chwilę później usłyszeli znany głos.
-Tak?
-Kris dlaczego milczysz? Dlaczego to zrobiłeś?
-Luhan spokojnie.
-Zostawiłeś nas Gege...
-Tao nie płacz. Obiecuję ci, że jeszcze pójdziemy na Bubble Tea. Pamiętasz? Bardzo mnie o to prosiłeś, a nie mieliśmy kompletnie czasu.
-Zabrali nam telefony.
-Widziałem post. Domyśliłem się.
-Jaki post?
-Wiem, że to oni. Przepraszam ale nie wiem jak to się skończy. Oni są wściekli.
-Fan?
-Przepraszam za to wszystko. Nie płaczcie to nie wasza wina. To ja jestem dupkiem.
-Dlaczego to zrobiłeś? Oni powtarzają, że dla pieniędzy.
-Od pewnego czasu... Nie chcę więcej nieporozumień. Po prostu... Jestem chory. Mam coś z sercem. Muszę uważać i tyle.
-Z sercem?! Gege dlaczego milczałeś? Wiesz jak się martwiłem? Mogłeś mi powiedzieć!
-Zitao powtarzam nie płacz. Gdybym tam był już bym cię za to skopał - Tao przytulając się do Suho zaśmiał się przez łzy.
-Wszystko będzie dobrze. Jeszcze będziemy się z tego śmiać.
-A choroba?
-To nic takiego. Jak tylko się polepszy wrócę tam i wyściskam was. Muszę kończyć.
-Ale Kris...
-Przepraszam - po drugiej stronie zapanowała cisza. Huang wybuchł płaczem. Suho dalej starając się pocieszyć chłopaka o pandzich oczach spojrzał na reszte wiedząc, że to może być koniec OT12.
-Ty pieprzony gówniarzu - wszyscy skierowali wzrok za siebie. Widząc wściekłego Menagera ze staffem zbladli. Podszedł i po prostu wyrwał mu telefon po czym uderzył go w twarz.
-Jeszcze raz złapie was na tym to gorzko pożałujecie!
To był początek koszmaru.

Huang siedział  skulony w kącie szlochając. To go przerastało. To wszystko co się teraz działo. Najpierw te telefony, potem wpisy, uderzenie Baekhyun i Hunnie. Potem Luhan w łazience. Nie mógł zapomnieć obrazu menagera z kijem okładającego go po piszczelach. Występy na których musieli udawać szczęśliwych, powtarzać jaki to Kris nie odpowiedzialny i zły. Musieli tak ohydnie kłamać. Zaczęły pojawiać się bezsensowne plotki o YiFan. O EXO. Obrażanie mamy Lay. Kai w szpitalu i mimo tego, że cierpiał następnego dnia stał na scenie i hamując łzy uśmiechał się. To co, że był naprawdę chory. I tak kazali mu zapieprzać.
Przez ostatnie dni zaczął już tracić wątek. W końcu kto był tym złym? Wszyscy powtarzali, że odszedł i zostawił ich dla zysku. To było takie bez sensu.
Od tamtego dnia milczał. Nie odezwał się z ani słowem, a serce Tao bolało coraz bardziej. Jego Gege. Mężczyzna którego traktował jak starszego brata i kochał. Ten któremu ufał. On... Zdradził go? Nie wiedział jak to opisać. Czuł się zdradzony. Odszedłby z nim. Niby negocjuje o lepszy kontrakt jednak znał SM. Wiedział, że ich honor ucierpiał. Ze już nic nie będzie takie samo... Wytarł czerwone oczy patrząc w bliżej nieokreślony punkt pustym wzrokiem.
Na początku wierzył, że Kris kopnął ich w dupę. Potem przejrzał na oczy. Dostrzegł co robi SM. Bał się powiedzieć cokolwiek. Gdyby WuFan tu był przytulił by go i rozśmieszał. Jednak nie było go tu. Był daleko. I możliwe, że już nigdy go nie zobaczy. Wstał  i poszedł do pokoju lidera EXO K. Nie musiał nic mówić. Wybuchł po raz kolejny płaczem padając obok na łóżko. Suho milczał. Nie potrafił nic powiedzieć.
Nie potrafił kłamać, że wszystko będzie dobrze.

Baekhyun patrzył pewnie na szefa. Mężczyzna był wściekły.
-Co wam mówiłem?!
-Nie kontaktować się?
-Tak! Złamaliście nie tylko zakaz. Wy nawet nie potraficie udawać. Pogódźcie się wreszcie z prawdą. Kris was zostawił. Ma was w dupie. Te wpisy...
-Są kłamstwem.
-Zamknij się.
-Uderz go tylko to osobiście cię spiorę.
-Ja też - rzucił Tao stając obok Luhan.
-Jesteście głupcami. Zejdźcie mi z oczu - dość szybko opuścili biuro i znaleźli się w domu.
-Jeśli każą mi kłamać jeszcze choć raz to nie wytrzymam.
-Ile mamy jeszcze powtarzać, że jest zdrajcą?
-Zitao zdrzemnij się. Nie wyglądasz najlepiej.
-Nienawidzę ich. Nienawidzę SM. Nienawidzę Krisa. Dlaczego nie powiedział wcześniej?! Nie chcę takiego EXO! Chcę Krisa... Chcę żeby tu był - zaszlochał.
-Huang on jest... Chory.
-Mógł powiedzieć prawda?
-To twój najbliższy przyjaciel.
-Więc czemu po prostu sobie odszedł?
-SM anulowało mu lot. Nie chcą go wypuścić po za teren.
-Mógł nam od razu powiedzieć! Mam dość tego koszmaru!
Jednak było coraz gorzej. EXO z dnia na dzień coraz bardziej się sypało. Wszyscy byli chodzącymi wrakami. SM nie rzucało słów na wiatr. Naprawdę zaczęli swoją zemstę. Kai po raz kolejny w szpitalu, Chanyeol coraz bardziej przypominał kościotrupa, Xiumin w szpitalu przez osłabiony organizm. Baekhyun pobity nie wychodził z domu pod przykrywką ospy, D.O popadł w depresję, Suho nie kontaktował a Lay z zapaleniem płuc męczył się z Luhan który coraz częściej miał zawroty głowy. Tao i Sehun siedzieli i patrzyli na to ze strachem. Przez ostatnie przejścia zbliżyli się do siebie i starali wspierać. A jeśli i im się dostanie? Tao wziął telefon do ręki.
-Hyung... Złapią nas.
-Nie obchodzi mnie to.
-Będziemy mieć problemy. Widzisz co im jest?
-Ja będę mieć problemy - szepnął wykręcając numer.
-Tak?
-Kris... Zabierz mnie stąd.
-Tao co się dzieje?
-EXO... Oni nas wykańczają. EXO jest chodzącymi trupami. Mam dość. Gege tak bardzo się boję. Proszę zabierz mnie stąd.
-Huang to niedługo się skończy. Nie płacz.
-Boję się, że ja też im podpadnę. I zrobią mi to co reszcie.
-Nie zrobią. Tao nie dzwoń więcej. Ostatnio mieliście problemy przez to. Boję się, że cię złapią.
-Kris ale...
-Zniszczą was.
-Kris nie rób tego. Ja ci nie powiedziałem jeszcze czegoś...
-Huang wiem o tobie wszystko. Ja też cię kocham. Dlatego się o ciebie boję.
-Kris? Nie rozłączaj się proszę. Tęsknie. Tak bardzo tęsknie...
-Niedługo się spotkamy. Tao przepraszam.
-Kris?! Kris! - Sehun przytulił go.
-Tao spokojnie. Wszystko się jeszcze ułoży.

Nikt nie wierzył w te słowa. EXO pozostało jednak bez Kris. Jego dalsze losy pozostały pod znakiem zapytania. Nic nie było już takie same. Oni pozostali tu, On został gdzieś tam starając się robić karierę.
To nie było już to samo EXO.
Pozostały same wraki.
Pozostali ludzie ze sztucznym uśmiechem powtarzając tę samą formułkę podaną przez wytwórnie.
Pozostały marionetki pozbawione życia i szczęścia.
A Zitao... Zitao już nie było. Nie istniał. Był tylko Tao. Chłopak od Wunshu. Jedna z licznych zabawek SM która zapomniała co znaczy miłość.









3 komentarze:

  1. Scenariusz jest na pewno super, ale przepraszam jakoś nie mogę go czytać... :c chyba jeszcze przeżywam sprawę z Krisem, przecież to mój UB </3 Może jak już się uspokoję to przeczytam : )

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wiem. Nie wiem jak mam to skomentować, nie wiem co mam myśleć o całej tej sytuacji z krisem. Nie wiem o co w tym chodzi (i pewnie tak naprawdę nigdy się nie dowiem). Ale za to wiem na pewno, że SM doprowadza mnie do szału. Zastanawiam się ile prawdy jest w końcówce tego co napisałaś, ile zostaje człowieka w człowieku po przejściu przez piekło show biznesu. Zwłaszcza "pod skrzydłami" wytwórni takiej jak SM. Do tego ten związek Baekka, jak gdyby chcieli powiedzieć "patrzcie jacy jestesmy dla nich dobrzy" no wtf?? To opowiadanie mnie trochę dobiło(znowu), więc idę sobie do kąta smutać i wymyślać teorie spiskowe dziejów. Dziękuję, Dobranoc. ;_;

    OdpowiedzUsuń
  3. Anonimowy10/14/2015

    T^T PLACZE NIE NAWIDZE TYCH ARTYKOLOW O KRISIE I JEGO ODEJSCIU BIEDNY TAO I RESZTA EXO T^T Mój UB..KRIS♡♡♡♡........ T^T

    OdpowiedzUsuń