niedziela, 27 kwietnia 2014

HimLo Rain Sound


Pairing: Himchan x Zelo
Fandom: B.A.P
Ostrzeżenia: Sceny erotyczne, przekleństwa
Poboczne: BangLo

Tak wiem, że długo mnie nie było ;_; Napisałam to jakiś miesiąc temu ale niestety komputer serio mnie nie kocha i po raz kolejny się popsuł. Wszystko szlag trafiło. Jak dobrze, że nie piszę ff na komputerach.Telliel Lupus dziękuje za komentarz ^^ Spróbuję coś z HanChulem natomiast jeśli chodzi o JongKey to muszę złapać trochę natchnienia i może coś wymyślę. Co do Genialny Sehun to planuje jeszcze przynajmniej 2/3 części. Mam już plan z XiuChen. Nie martw się może i na Hunnie przyjdzie czas xp
sana13 mam nadzieję, że nie będziesz bić za ten twór ._.



-Zapomnij o nim - mruknął Jongup słysząc po raz setny żałosną historie o tym jak Zelo zakochał się w niewłaściwej osobie. Wcale nie zdziwił się gdy Bang przeleciał go i po prostu zostawił. Taki typ...
-Ale ja go kocham...
-Słuchaj słońce. To napakowany dwudziestoczteroletni idiota pracujący jako goryl na imprezach. Widzisz się z nim za 20 lat? Ja nie bardzo. Widać, że to podrywacz.
-Ale ja go kocham...
-Co za... Okey. Rozumiem twoje bóle. Masz 17 lat, jesteś młody i jeszcze znajdziesz sobie kogoś. Olał ciebie więc i ty olej go ok? Pójdziemy na imprezę w której pracuje, spijemy się i pójdziemy do łóżka z pierwszą lepszą osobą!
-Ale... jeśli mnie ten ktoś wyśmieje?
-Dziewicą nie jesteś. Wiesz co i jak.
-Ale... ugh. Po co?
-Żeby polepszyć sobie nastrój. I pokazać temu mięśniakowi, że już cię nie obchodzi zgoda?
-Zgoda!

-Nie wejdę tam! - jęknął nastolatek poprawiając włosy o barwie srebra. Nie podobały mu się. A to wszystko przez JongUp który rzucił, że odświeży blond. Do tego odwalił go jakby szli się tam tylko pieprzyć.
W sumie to po części było to zgodne...
-No choodź.
-On tam stoi.
-I dobrze. Zobaczy co stracił. Teraz jesteś przystojniacha. Nie słodki Żeluś tylko seksi Junhong!
-Super - mruknął nieprzekonany
-Szybciej kogoś zruchasz~ - uśmiechnął się wskazując skórzane rurki i biały luźny t-shirt z dekoltem w serek.
-Jeżeli zrobię z siebie idiotę ty za to zapłacisz.
-Oki! - wziął głęboki oddech i ruszył do drzwi. Zatrzymał się podając bilet.
-Zelo? - agh. A liczył, że go nie pozna.
-Taaa. Cześć.
-No proszę. Zmieniłeś się.
-Lubię zmiany - mruknął mijając go. Od razu usiadł przy jednym ze stolików wlewając w siebie wszystko co się da.
-Przystopuj słońce. Chcesz coś pamiętać?
-Nie. Nie chcę.
-Lepiej znajdź sobie ofiarę.
-Ofiarę?
-Faceta który wskoczy ci do łóżka nie pytając o wiek - Choi wstał od stolika idąc w tłum bawiących się ludzi.
-Dasz radę. To tylko jeden raz. Złap ofiarę, prześpij się i to wszystko - mruknął do siebie kołysząc się w rytm muzyki. Zamarł w miejscu widząc Yongguka z jakimś kolesiem. Bawił się naprawdę dobrze. Obściskując kolejnego faceta. Chcąc wycofać się wpadł na kogoś. Zanim zareagował obce dłonie chwyciły go za biodra i osoba za nim zmusiła go do tańca. Parząc na dwójkę przed sobą oparł się o nieznajomego plecami pozwalając wjechać dłońmi pod bluzkę. Dopiero teraz zapragnął pokazać jak bardzo ma gdzieś Bang. Czując usta muskające szyję, bez sprzeciwu przechylił głowę w bok pozwalając na zostawienie malinki. Przymknął oczy powtarzając w myślach, że to jednorazowa przygoda. Że da rade.
Jego ciało zamieniło się w słup soli gdy Yongguk spojrzał na niego. Uniósł dumnie głowę i przekręcił ją w bok całując nieznajomego. Rozpłynął się na chwilę czując zapach mięty i czekolady. Miał tak miękkie usta i całował delikatnie. Nie jak Bang.
Ktoś szarpnął go za ramię odsuwając od obcego faceta. Widząc Guka zmarszczył brwi.
-Odczep się od niego. Młody jest ze mną.
-Nie wygląda na zadowolonego z twojego towarzystwa - Zelo zamrugał kilkakrotnie widząc ten przyjemny uśmiech u faceta. Był  trochę niższy od niego samego, miał piękne orzechowe oczy, usta o barwie dojrzałej maliny i był podobny do królika. Właśnie tak dla niego wyglądał.Włosy w barwie hebanu. Do tego był bardzo przystojny.
-Tak się składa, że jesteśmy razem - Zelo słysząc to prychnął wyrywając mu się.
-Nie jesteśmy i nie będziemy.
-Czy on cię napastuje? - zapytał mężczyzna mierząc go wzrokiem. Zelo bez zastanowienia kiwnął głową. Zanim się zorientował Bang leżał na ziemi z podbitym okiem. Był w takim szoku, że nie zauważył jak facet łapie go za rękę i ciągnie ku wyjściu. Ciemnowłosy chwycił go za podbródek i pocałował namiętnie pieszcząc językiem podniebienie nastolatka. Poruszył sugestywnie biodrami odsuwając twaz.
-Do mnie czy do ciebie?
-Co? - zamrugał zaskoczony
-Jedziemy do mnie czy do ciebie? - Choi zrobił duże oczy.
-Do ciebie - no nie powie, że w domu czeka na niego matka. Z początku bał się, że typ wywiezie go w cholerę i po prostu zrobi krzywde jednak buzujący w nim alkohol dodawał mu odwagi. Wsiadł do taksówki pozwalając przycisnąć się do siedzenia i obrzucić pocałunkami. W sumie nie był zły. Przemknęło mu przez głowę głaszcząc jego mięśnie brzucha. Zapomniał już nawet o taksówkarzu. Liczyło się jedno. Seks. Uniósł lekko biodra czując dłoń na wypukleniu spodni. Zdezorientowany został wyciągnięty z auta i pociągnięty do dużego domu. Gdy został posadzony na kanapie odwaga uleciała. Rozejrzał się przelotnie po pomieszczeniu niepewnym wzrokiem. Facet odsunął usta od jego szyi patrząc mu w oczy.
-Jesteś spięty. Może się czegoś napijesz?
-Um.Chętnie - facet usiadł obok patrząc jak podany parę sekund temu alkohol zostaje ekspresowo opróżniany.
-Spokojnie. Nikt ci nie zabierze - zaśmiał się. Choi zachłysnął się zawstydzony.
-Przepraszam.
-Stresujesz się? Pierwszy raz w takiej sytuacji?
-Można tak powiedzieć.
-Trapi cię coś? - westchnął cicho czując przyjemny dotyk na karku. Mężczyzna wiedział co zrobić by się zrelaksował.
-To nic takiego. Jesteśmy tu w innym celu.
-Nie jestem aż takim chamem. Nie mam zamiaru się z tobą pieprzyć gdy twoja twarz wygląda tak - wskazał na jego smutną minę
-To naprawdę...
-Chodzi o tego faceta?
-Wykorzystał mnie. Wierzyłem w puste obietnice, a on przeleciał mnie i zostawił jak starą popsutą zabawkę.
-I nadal go kochasz?
-Tak - mruknął spuszczając wzrok
-Napij się jeszcze. Chcesz się zemścić?
-Zapomnieć. Rany za dużo gadam.
-To dobrze.
-Nie znamy się nawet.
-Masz 17 lat, lubisz dotyk i kolor niebieski. Patrząc na twoje ruchy sądzę, że jesteś jeszcze zwykłym zagubionym dzieckiem które udaje twardziela w seksownym wdzianku. Jesteś wstydliwy, często kłamiesz ale nie potrafisz udawać. No i jesteś uczuciowy - Zelo wytrzeszczył oczy
-Nie bój się nie jestem psychopatą tylko... No studiowałem psychologię - szepnął zabierając mu butelkę. Uśmiechając się przysunął się wpijając mu w usta. Przesunął dłoń prosto między uda nastolatka masując krocze.
-Obiecuję, że zapomnisz - wyszeptał przygryzając mu płatek ucha. Choi jęknął głośno zarzucając mu ręce na szyję. Uniósł lekko biodra ku dotykowi ocierając się bardziej o dłoń. Mężczyzna wsunął dłoń pod koszulkę nastolatka szukając palcami sutka.Gdy palce odnalazły erogenne miejsce zaczął go maltretować. Przesunął usta na szyję i ramie sunąc w dół. Odsunął się powoli zdejmując koszulkę patrząc uważnie na szybko unoszącą się klatkę piersiową. Junhong mrucząc cicho rozpiął guziki od koszuli mężczyzny patrząc z zachwytem na zarys mięśni. Uniósł się lekko zasysając usta na obojczyku. Opadł z krzykiem plecami na kanapę gdy facet pchnął go brutalnie całując. Nie było to nieprzyjemne jak z Yonggukiem, a nawet podniecało go bardziej. Wygiął się w łuk gdy facet wsunął dłoń do jego spodni oplatając palcami wpół twardego członka. Z jego ust zaczęły wydobywać się głośne jęki. Spojrzał pytająco na niego gdy wyjął dłoń. Chciał już nawet pogonić go gdy ten wyprzedził go ściągając z niego spodnie. Zelo dopiero teraz odczuł poważne skutki picia. Coraz bardziej wirowało mu przed oczami. Jedyne co widział to ciało faceta. Ciemnowłosy odwrócił go do siebie tyłem.
-Wypnij się - rozkazał. Choi wykonał rozkaz niemal od razu czując silną potrzebę poczucia go w sobie. Krzyknął dostając mocnego klapsa.
-Bardziej - czując gładzącą mu pośladek dłoń zamruczał bardziej się wypinając. Jęknął przeciągle gdy facet zaczął tylko ocierać się penisem o jego tyłek. Mężczyzna splótł jedną dłoń razem z jego na oparciu kanapy podziwiając wypięty w jego stronę tyłek. I te rozchylone uda... Przejechał po nich dłonią po czym skierował ją między nogi nastolatka pocierając nią mosznę. Zelo zacisnął usta drżąc. Coraz bardziej się niecierpliwił gdy nieznajomy najwyraźniej bawił się nim
-Przestań się bawić - sapnął odwracając twarz w jego stronę. Facet uśmiechnął się pieszcząc dłonią przyrodzenie nastolatka. Przesunął dłoń na tyłek i zaczął krążyć palcem wokół wejścia.
-A co mam zrobić?
-Pieprz mnie - mężczyzna brutalnie przekręcił go znów tyłem do siebie i bez uprzedzenia wsunął się do samego końca. Choi krzyknął głośno pozwalając spłynąć paru łzą po policzkach. Mężczyzna chwile nie poruszał się całując mu kark i plecy. Nie trwało to jednak długo bo niecałą minute później zaczął poruszać mocno biodrami. Choi zaciskał zęby starając się ignorować ból. Sam się przecież o to prosił. Po kilkunastu pchnięciach facet trafił w prostatę. Ciemnowłosy słysząc rozkoszny jęk zaczął mocniej zagłębiać się pod tym kątem wydobywając z nastolatka nieprzyzwoite odgłosy. Choi zaczął wręcz nabijać się na niego krzycząc w niebo głosy. Nie spodziewał się, że seks z obcym może być tak zajebisty!
Facet zagłębił się w nim jeszcze parę razy i doszedł. Stymulował dłonią jeszcze chwilę chłonka Junhong zanim i on spuścił się na kanapę. Wysunął się z niego i zdjął prezerwatywę. Zelo leżał chwilę oparty o kanapę. Gdy uspokoił oddech uniósł się lekko patrząc na faceta.
-I co? Zapomniałeś?
-O czym? - mężczyzna zaśmiał się upijając łyk drinka.
-Mamy jeszcze cała noc i cały dom dla siebie młody. Chcesz jeszcze trochę zostać?
-Z chęcią.

Jongup szturchnął przyjaciela budząc go tym.
-Jesteśmy w szkole idioto.
-Wybacz.
-A tak poza tym to gdzie byłeś? I z kim?
-Nie znam jego imienia - westchnął przypominając sobie dziki seks z nim. Zanim zawitał świt zdążyli pieprzyć się na stole, podłodze, w kuchni na blacie, pod prysznicem, na komodzie. Musiał przyznać, że był dobry w tym co robił. Bardzo bardzo dobry.
-Nie znasz imienia? Musiało być ostro.
-Jest chodzącym ideałem. Obiecał, że zapomnę o Bangu. Ale teraz to on zawala mi myśli.
-Teraz polecisz do Guka się pocieszyć? - Junhong spiorunował go wzrokiem. Oparł się na dłoni patrząc pusto przed siebie. Niemal słyszał w głowie ten śmiech, głos. Widział błyszczące oczy, cudowne usta, uroczy nosek, lekko umięśnione ciało z boskim Absemi jego przyjaciela który odbierał mu zdolność myślenia.Agh
-Junhong...
-Co? - mruknął zerkając na niego. Jongup wpatrywał się w niego z cynicznym uśmieszkiem.
-Chyba nie powiesz mi, że się w nim zadłużyłeś. Czy ty właśnie o nim myślisz?
-O kim?
-O tym cudzie twoim.
-No co ty!
-Więc te głupie miny robisz sam z siebie? - Zelo kopnął go. Bo zasłużył

Junhong od czterech dni nie potrafił myśleć o niczym innym niż nieznajomym. Ciągle miał przed oczami to seksowne ciało, słyszał przy uchu ciche sapanie i jęki jakby był tu obok. Uderzył pięścią w biurko i rozłożył się na nim.
-Jong - jęknął cicho. Przyjeciel leżący na łóżku spojrzał na niego z nad gazety.
-Co
-Nie. Mogę. Myśleć. Jak. Człowiek
-Tylko penisy ci w głowie - Zelo złapał pierwszą lepszą rzecz i cisnął nią w siedzącego chłopaka. Słysząc jęk bólu uśmiechnął się.
-To bolało! Za co?!
-Za jajco. Nie myślę tylko o męskich członkach jak ty to masz w zwyczaju. Ja używam też mózgu. Wiesz jak się tego używa?
-Owszem!
.
.
.
-Zelo?
-No?
-Mówimy o tym mózgu co jest niżej niż pępek czy to jest to co mamy podobno w głowie?
-Gdzie to się mnoży? - zapytał siebie patrząc na przyjaciela. Pokręcił ostatecznie głową. Może Jongup był po prostu jakiś chory? Albo wypadł komuś z rąk i są tego skutki?
-No Żeluś co robimy? - Junhong zerknął na przyjaciela. Po chwili zerwał się i rzucił na szafe wkładając pierwsze lepsze rurki.
-Co ty robisz?
-Idę do niego.
-Pojebało cię?!
-Najwyraźniej! - założył tylko wygodną bluzę, złapał deskorolkę i pobiegł do drzwi.
-Skarbie gdzie idziesz? - zapytała starsza kobieta
-Do Jongupa! Będę u niego nocował! - rzucił wychodząc. Po kilku minutach dotarł na miejsce. Zatrzymał się przed domem w szoku. Ten facet właśnie wyprowadzał z domu jakiegoś innego chłopaka! I ten długi pocałunek przyjacielski nie był. Stał w szoku nie wiedząc co dalej. Nie byli parą. Ba. Nawet nie znał imienia.
-Zelo? - podskoczył słysząc jego głos. Odwrócił się za siebie. Mężczyzna stał naprzeciw niego uśmiechając się.
-Przyszedłeś w odwiedziny?
-Kto to był?
-Mój znajomy.
-Taki jak ja? - rzucił z kpiną
-Tak. Nie tylko ty masz za dobrą pamięć. To po co przyszedłeś?
-Chcę o czymś zapomnieć - szepnął. Facet uśmiechnął się łapiąc go za rękę. Zaprowadził go do domu od razu kierując się do sypialni. Zelo żałował. Żałował, że tam wrócił. Żałował bo to dziwne uczucie stało się silniejsze. A myśli, że w tym łóżku był ktoś inny nić on bolały.
Przychodzenie do niego stało się normą. Szkoła, seks, powrót do domu w środku nocy, szkoła, seks... Nie obchodziło go nic innego. Nienawidził mijać w drzwiach innych ludzi którzy spędzali z nim noce bądź dni. Ale był tylko gówniarzem. I nic nie mógł zrobić.

Jongup uderzył pięścią w stół.
-Nigdzie nie pójdziesz.
-Odpuść
-Kurwa! Zelo czy ty nie rozumiesz, że to męska prostytutka?!
-To nie jest prostytutka. To...
-To co?! Facet który cię pieprzy za darmo? A inni mu płacą?!
-Skąd wiesz?!
-Bo...  Bo mu zapłaciłem - szepnął spuszczając wzrok.
-... Co?! Co ty powiedziałeś?!
-Tamtej nocy w klubie. Zapłaciłem mu by się z tobą przespał - Choi zamilkł. Więc... To nie był przypadek? Ten facet spędził z nim noc tylko dlatego, że dostał pieniądze?
-Junhong - odtrącił ręce przyjaciela wstając.
-Nie spojrzałby na mnie gdybyś mu nie zapłacił?
-No co ty! Jesteś naprawdę przystojny ale wolałem się up...
-Nie studiował psychologi prawda? Ty mu podałeś parę informacji na mój temat.
-Tak.
-Faceci których sprowadzał to jego klienci? Sypia z nimi dla pieniędzy? A potem pieprzy mnie po tym wszystkim?
-Nie wiedziałem, że to tak daleko zajdzie. Zelo przepraszam.
-Wyjdź.
-Chciałem żebyś poczuł się lepiej. Zapomniał..
-Wyjdź stąd - Jongup poddał się zostawiając go samego. Junhong czuł się jak skończony idiota. Uwierzył ślepo, że facet którego spotkał jest szczery, że kiedyś będą razem. Że ci ludzie to tylko znajomi. Wierzył ślepo w obietnice które były stekiem kłamstw. Pokochał go myśląc, że jest jego przeznaczeniem. Rzeczywistość okazała się gorsza. Facet marzeń był męską dziwką.
Czując łzy cisnące mu się do oczu wziął kopertę i wpakował do niej banknoty. Ubrał się i poszedł od klubu. Zatrzymał go Yongguk.
-Gdzie idziesz? Do twojej dziweczki? - minął go zaciskając usta.Wszyscy wiedzieli? Bał się, że nie wytrzyma tego co go czekało. Widząc Himchana obłapiającego jakiegoś faceta z obrzydliwym uśmiechem pozwolił spłynąć łzą. Wszedł na górę zaciskając pięści i stanął naprzeciwko dwójki. Kim spojrzał na niego zaskoczony.
-Zelo? Co ty tu robisz? - nastolatek rzucił kopertę na stół
-Przyszedłem się spłacić. Nie chce żeby twój alfons mnie potem ścigał za darmowe usługi - Kim poczuł ukłucie w środku. Chciał już wstać ale mężczyzna go powstrzymał.
-Dzieciaczku wierzyłeś, że on pokocha ciebie? Himchan to pierwszorzędny facet. Lubi pieprzyć. A ty... Jesteś zbyt smarkaty na to.
-Nienawidzę cię. Żałuje, że pozwoliłem Up na to - odwrócił się i rzucił pędem do wyjścia. Złapał go Guk.
-Hej co się stało?
-Odpieprz się co?! Wszystko twoja wina! - pchnął faceta
-Zelo? Zelo zaczekaj! - przyśpieszył słysząc Jego głos.Nie zdążył uciec. Mężczyzna złapał go brutalnie za łokieć
-Porozmawiaj ze mną. To nie tak.
-Odpieprz się. Jesteś zwykłą dziwką! Mogłem się tego spodziewać! Zawsze trafiam na niewłaściwych!
-To co się działo u mnie w domu z nimi to co innego. Tak zarabiam. Tamtego wieczoru czułem się wspaniale wiesz? Oddałem twojemu koledze pieniądze. Z tobą czuję się jak normalny facet.
-Wciśniesz mi kolejną bajeczkę?! Nienawidzę cię. Zobacz. Zobacz co przez ciebie zrobiłem! - wrzasnął pokazując rany na nadgarstkach -Wszystko przez to, że cierpiałem. Cierpiałem przez ciebie! Bo sypiałeś z nimi! Brzydzę się tobą! - wyrwał mu się i popędził przed siebie. Wszyscy z niego zadrwili. Dopiero teraz zrozumiał czemu wszyscy tak dziwnie się patrzyli. Śmiali między sobą. Wiedzieli kim jest Himchan. A on czekał tylko na spotkanie z nim. Usiadł na schodach i wyciągnął żyletkę.
-Idę do ciebie tato - szepnął przecinając skórę. Skrzywił usta w grymasie bólu. Jedna kreska za dzieciństwo.
Druga za śmierć ojca. Trzecia za złe wspomnienia. Czwarta za łatwowierność. Piąta za pseudo miłość. Szósta za Niego. Upuścił błyszczący przedmiot patrząc na sączącą się krew. Oparł głowę o drzwi za sobą czując, że powieki robią mu się cięższe. Poczuł gwałtowne szarpnięcie.
-Ty idioto! Coś ty narobił! - czy to Kim? Czy jego głos drżał? Co on tu robił? Uchylił oczy.
-Himi... Kocham cię.
-Nie zamykaj oczu. Patrz na mnie. Zelo proszę odezwij się. Zostań ze mną słyszysz? - Himchan zdjął bluzę i zawiązał wokół ręki. Usiadł obok i przytulił nastolatka.
-Junhong przepraszam. naprawdę cie kocham słyszysz? Rzucę to dobrze? Znajdę normalną pracę. Ty skończysz pełnoletność i zamieszkamy razem - Choi chciał odpowiedzieć ale nie miał siły. Czuł się tak senny...

Junhong otworzył powoli oczy. Spojrzał się w bok. Zamrugał kilkakrotnie widząc znajomą buzie. Himchan leżał obok.
-Jeśli znowu wpadniesz na tak głupi pomysł to zabiję cię.
-Dlaczego jestem w twoim łóżku?
-Bo jesteś tak głupi, że chciałeś się zabić pod moimi drzwiami. I byłeś tak głupi, że nie umiałeś się zabić.
Cięcia nie uszkodziły żadnej żyły. Ale ślady i tak zostaną młotku - Zelo poczerwieniał. Suuper. Nawet zabić się nie umie! Himchan nagle przytulił go mocno do siebie.
-Zapomnijmy o tamtym. Już nigdy więcej nie wrócę do tego zawodu tylko wybacz mi.
-Dlaczego to robisz?
-Bo dla mnie liczysz się tylko ty króliczku.
-Kocham się - Junhong pociągnął głośno nosem uczepiając się Kim jak małpka.
 Podobno nie wchodzi się do tej samej rzeki dwa razy. Zelo postanowił zaryzykować.
W końcu miłość ci wszystko wybaczy czyż nie?
Himchan jak obiecał nie wracał do przeszłości.
A Junhong?
Junhong był po raz pierwszy szczęśliwy i wiedział, że jest naprawdę kochany.

2 komentarze:

  1. A ja tu byłam, przeczytałam i kocham a skomentuje jutro biorąc pod uwagę, że jutro jest już dzisiaj xD

    OdpowiedzUsuń
  2. Przepraszam! Przepraszam, przepraszam tak strasznie :c przygniotły mnie szkoła i kara (właściwie można ją podciągnąć pod szkołę) i dopiero teraz rodzice mi dopuścili, gdy dowiedziałam się o Krisie i zaczęłam biegać po domu krzycząc, że moje życie się skończyło... ale to nie nad swoim złamanym sercem fangirla przyszłam się tu rozprawiać tylko nad twoim niesamowitym one shot'em ♥ mam do niego tylko jedno "ale", mianowicie... CO TY ZROBIŁAŚ Z MOIM UKOCHANYM, NAJDROŻSZYM BANGIEM? Ale wybaczam ci, bo jestem łaskawa (zdecydowanie nie dlatego, że absolutnie kocham to co piszesz i ciebie za to jak to robisz, nie...). Biedne male maeknae : c takie słodkie i niewinne.. w życiu nawet mi przez głowę nie przeszło że Himmie jest prostytutka, i to w dodatku wynajętą O.o podoba mi się to, że pisząc nie odkrywasz od razu wszystkich kart, a do tego w rękawie zawsze masz jakiegoś asa ;) przyznam, że przez chwilę przeszło mi nawet przez głowę, że nie zrobisz szczęśliwego zakończenia i trochę się wystraszyłam, jednak zrobiłaś i kocham cię za to jeszcze odrobinkę mocniej ♥ chociaż (o dziwo) pamiętałam wszystko co chciałam ci powiedzieć, to na wszelki wypadek i tak przeczytałam wszystko jeszcze raz, żeby mi nic nie umknęło i na tyle poprawiło mi to humor, że udało mi się napisać komentarz choć trochę mniej depresyjny. Jeszcze raz przepraszam za tą zwłokę, aż mi głupio :(

    OdpowiedzUsuń