Pairing: Kai x Kyungsoo
Fandom: Exo
Ostrzeżenia: Brak
Poboczne: Brak
Na razie wstawiam ,,To''. Jestem w ciągu pisania kolejnej części Genialnego Sehuna .__. Tak więc
trzymajcie kciuki! Może jeszcze w ciągu tego lub następnego tygodnia wstawię go :p
Pamiętam ten dzień jakby był wczoraj. Gdy wszedł do sali prób. Tak spokojnie bez uczuć.
Zrobił na mnie tego dnia ogromne wrażenie. Powiedział tym swoim seksownym głosem:
-Kim Jongin. Miałem się tu zgłosić - po całym mym ciele przeszedł przyjemny dreszcz. Obserwowałem
go z fascynacją. Gdy tańczył. Gdy rapował. Nawet gdy odpoczywał. Zawsze miał tą poważną minę.
Cholernie wstydziłem się podejść i przedstawić więc milczałem. Milczałem i starałem się nie wychylać.
Gdy ćwiczyliśmy śpiew, ja starałem się nie wychylać. Zawsze ustawiałem się na szarym końcu. Wiedziałem,
że on przecież wtedy mnie nie usłyszy, bo od razu biegł na trening. Wstydziłem się śpiewać gdy on był
blisko. Nie robiłem tego tak idealnie jak on. Baekhyun. Mój przyjaciel śmiał się, że zachowuję się jak
zakochana czternastolatka. Szkoda, że nie wie jak bliski był prawdy.
Jak zawsze zostałem sam w stali trenując głos. Robiłem to zawsze sam doprowadzając się czasem
do chrypy. Siedziałem ze słuchawkami w uszach i telefonem w ręku śpiewając ulubione piosenki.
Włączyłem Jonghyun Y si fuera i zacząłem praktykować.
- Kyungsoo hyung? - podskoczyłem wystraszony zrywając słuchawki. Obejrzałem się do tyłu czując
jak serce podchodzi mi do gardła. Oblałem się rumieńcem widząc Jongina.
-Hyung co ty tu jeszcze robisz?
-Ja.. ćwiczę. A ty? Myślałem, że wszyscy już poszli.
-To ty śpiewałeś? - zamrugałem kilka razy. Aish. Słyszał mój fałsz? Teraz będzie się śmiał.
-Ttak.
-Rany, pięknie śpiewasz. Jak to możliwe, że wcześniej cię nie słyszałem?
-Tylko tak mówisz Jongin-ah
-Zaśpiewasz coś dla mnie? - zgodziłem się niemal od razu. Nie sądziłem, że tak szybko mnie polubi.
Najbardziej niesamowitą rzeczą tamtego dnia było to, że po zaśpiewaniu uśmiechnął się do mnie.
Był to jeden z najpiękniejszych widoków świata. Bardzo się bałem. bałem tego uczucia które z
dnia na dzień było coraz silniejsze. Wszystko działo się za szybko. Często ze mną rozmawiał. Za często.
Zanim się obejrzałem Jongin był moim przyjacielem. Starałem się tłumić uczucia jak mogę byleby on
o nich nie wiedział. Ani nikt inny. Kai dość szybko poznał mnie na wylot i potrafił czytać jak z otwartej
książki. Znał każdy mój słaby punkt. Każdą tajemnice. W pewnej chwili nawet wystraszyłem się, że może
wiedzieć o moim uczuciu. Jak dobrze, że się myliłem. Wiedział doskonale, że uwielbiam dotyk w okolicy
szyi więc, gdy stresowałem się, albo miałem zły humor po prostu podchodził i masował mnie lub głaskał
uśmiechając się i śmiejąc gdy ja ogarnięty błogą przyjemnością zamykałem oczy i uśmiechnięty mruczałem.
Standardowo rzucałem się wtedy za nim w pogoń i oburzony rzucałem miśkami oraz oblewałem wodą.
Zacząłem przyzwyczajać się do gotowania mu i czasem matkowania. W dzień debiutu byłem chyba
najbardziej zestresowany. Kai widział to wiec po prostu przytulił mnie klepiąc po plecach.
-Damy radę hyung - trzymał moją dłoń tak długo aż nie weszliśmy na scenę. Bałem się z dnia na dzień coraz bardziej tego, że uczucie do niego w końcu weźmie górę i zrobię coś głupiego.
Jongin chyba nigdy nie zapomni mojej miny na widok małżeńskiego łóżka w naszym nowym pokoju. Byłem
wręcz przerażony. Tym bardziej, że Kai przyznał mi się jakiś czas temu, że sypia w samych dresach bądź
bokserkach. Czasami nago... Nie mając wyboru zmuszałem się do spokojnego spania obok. Z czasem
jego spokojny oddech i bicie serca stały się moją kołysanką. Przyzwyczaiłem się do tego. A nawet uzależniłem.
Nigdy nie zrozumiem czemu zgodziłem się na picie z BaekYeol. Zawsze miałem słabą głowę. Gdy oni nadal
dobrze się bawili, ja już ledwo siedziałem żaląc się,że moja miłość jest bez sensu. Przyszedł po mnie Jongin
kręcąc głową. Wziął mnie na ręce i zabrał do pokoju
-Mała pijaczyna.
-Jognin-ah? Luuuubisz mnie?
-Oczywiście, że tak
-Bo ja jestem gejem - beształem się za te słowa przez tydzień unikając mojego tancerza. Nocowałem nawet
u Suho. Jongin wściekł się nie wiedzieć czemu i złapał mnie wreszcie gdy byłem sam w dormie i gotowałem.
Wystraszyłem się widząc, że nie jest trzeźwy.
-Dlaczego mnie unikasz?!
-Kai spokojnie...
-Pytam się dlaczego?!
-Ja... Ja... porozmawiamy jak będziesz trzeźwy!
-O nie! Musiałem wypić na odwagę idioto, żeby tu stanąć! Ale ty nic nie pamiętasz!
-Co mam pamiętać? Powiedziałem ci coś?
-Chciałeś się ze mną pieprzyć - straciłem grunt pod nogami. Bałem się, że zniszczyłem przyjaźń. Milczałem
wlepiając w niego wystraszone oczy.
-Jongin... Przepraszam... Byłem pod wpływem. Nie wiedziałem co mówię.
-Więc ta noc była dla ciebie niczym?! - zaczynałem tracić wątek. Nie wiedziałem już właściwie o co mu
chodzi. Ale to brzmiało tak jakbyśmy się przespali, a on był zły... Zły za... za...
-Kai nie rozumiem co się stało. Czy my...?
-Odświeżę ci pamięć - zanim zaprzeczyłem leżałem prawie nagi w łóżku jęcząc gdy on całował i lizał
moje uda masując tyłek. Resztkami rozsądku kazałem mu przestać. Prosiłem. Błagałem.
Rozsądek poszedł się pieprzyć gdy Kai zaczął mnie posuwać, a ja wiłem się i jęczałem pozwalając na
wszystko. Gdy po wszystkim leżał obok, nagle wtulił mnie w siebie prosząc bym tego nie zapomniał i nie
zostawił go. Powiedział mi, że tamtej nocy był równie szczęśliwy co dziś i bał się, że to już nigdy się nie
powtózy.
Starałem się zachowywać w miarę normalnie przez następne dni udając, że to nie miało miejsca. Brzydziłem
się sobą. Tego, że obdarzyłem uczuciem przyjaciela i wciągnąłem go w to chore uczucie. Nie chciałem by
cierpiał. W jakikolwiek sposób. A to co nas łączyło dałoby nam tylko cierpienie. Nikt by nas nie zaakceptował. Rodzina by się nas wyrzekła. Wytwórnia zniszczyła i wyrzuciła. Kai nie przejmował się tym.
Przytulał mnie nagle i zaczynał całować gdy ja prosiłem by przestał. Jognin nie brał żadnych próśb i błagań
do siebie. Znał mnie doskonale i wiedział, że tego chcę więc bez żadnych wysiłków pomagał mi się rozbierać, a potem pieprzył bez opamiętania wiedząc, że to uwielbiam.
-Kocham cię - gdy usłyszałem te słowa rozpłakałem się błagając by tego nigdy nie mówił. Tak długo jak
prosiłem by tego nie robił on non stop to powtarzał. Przestał nawet przestrzegać prośby i zaczął przy
wszystkich okazywać mi uczucia. Bałem się, że źle to odbiorą ale oni śmiali się, że nawet już obstawiali
kiedy się przyznamy. Mój strach z czasem znikał. Przestałem prosić Jongina by mnie nie kochał. Przestałem
prosić by nie mówił tych słów. Zacząłem błagać by to robił. Cieszyłem się, że mimo tych wszystkich
wcześniejszych słów, próśb i błagań by przestał i odszedł on został. Został ze mną i ciągle mnie kochał mimo,
że czasem bywałem oziębły i niemiły. Zamiast próśb zacząłem go przepraszać za nie. Jogin wtedy prosił
bym nie przepraszał. Zatykał mi usta pocałunkiem i mówił że kocha i kochać będzie. A ja wierzyłem mu.
-Jongin - blondyn podniósł na mnie zaspane oczy bardziej zaciskając dłonie na mojej talii.
-Hm?
-Kocham cię - uwielbiałem gdy uśmiechał się i znów wtulał w moją klatkę łaskocząc swoimi rzęsami.
Głaszcząc go po głowie oczekiwałem odpowiedzi która nadchodziła natychmiast jak co noc.
-Ja ciebie też Kyungsoo. Ja ciebie też...



To jest najlepsze opo jakie w życiu czytałam, już mogę umierać, wychodzę, cześć.
OdpowiedzUsuń