Pairing: YunJae
Fandom: DBSK/JYJ
Ostrzeżenia: Trochę przekleństw.
Poboczne: YooSu
Ohayo mordki~
Chciałam życzyć wam wesołych świąt (Co prawda spóźnionych), dużo szczęścia,
radości i spełnienia wszystkich marzeń. I szczęśliwego nowego roku!
Chciałam dodać przed wigilią ale było dużo chaosu i nie miałam kiedy ;c
Do tego jestem z tego średnio zadowolona .__. A zakończenie... Dziwne.
Zapraszam do przeczytania tego... czegoś
Blondwłosy mężczyzna leżał na łóżku patrząc w sufit. Zerknął na zegarek klnąc
soczyście w myślach
-'Zaraz się zacznie' - przemknęło mu przez głowę. O równej 9.00 rozległ się
,,hymn''JYJ, który co rok o tej samej godzinie miał tradycję głośno przypominać
o nadchodzących świętach. Mimo, że sam to wymyślił, to teraz beształ się za to.
Po prostu znienawidził ten dźwięk przypominający mu ten szczególny okres i dzień.
Ten okres gdy osoba którą tak kochał unikała go jak ognia, by własnie dzień
przed wigilią powiedzieć mu prosto w twarz bolesne słowa:
,,To koniec.To nie miałoby nawet sensu Jae.Po prostu nie odzywaj się do mnie''
Pamiętał następny dzień. Wigilię. Wszyscy byli szczęśliwi. Podekscytowany Junsu
czekający na nową fife, Changmin zaplątany w ozdoby świąteczne, Yoochun
podkradający ciasteczka z wesołym wzrokiem wbitym wprost w Xiah i On. Yunho z
dziewczyną. Tą suką która zniszczyła wszystko. Gdyby ją uprzedził... To przez nią
to się tak skończyło.Pojawiła się znikąd i owinęła Jung wokół palca.Mimo,że U know
poznał jego uczucia, to i tak usiadł z nią przy stole i na oczach Hero obściskiwał
się z nią traktując go jak powietrze. To był koszmar. Patrząc się wciąż w sufit
westchnął cicho słysząc radosne krzyki dwójki
-Wstawaj JaeJae~ Jutro święta! Wigilia! I prezenty!
-Nie gnij nam tutaj. Ruszaj swój zgrabny tył i migiem do stołu - gdy tylko
opuścili pokój, usta blondyna zaczęły układać się w tekst piosenki, a oczy
zaszły łzami.
Junsu westchnął ciężko patrząc w garnek
-Minie mu to wreszcie?
-Od kiedy miłość mija?
-Nie czepiaj się. Biedak ma uraz do świąt.
-A gdyby to ciebie ktoś odrzucił w święta to kochałbyś je? Gdyby osoba którą
kochasz przyszła z partnerem i miziała się z nim na twoich oczach?
-No nie, ale to i tak nie miało sensu.
-Miałoby gdyby nie ta pieprzona panienka. I brak mózgu Yunho.
-Z tym nie wygramy.A wgl to wytwórnia by ich zniszczyła.
-Jaejoong już zniszczył Yunho. SM tylko go dobiło.
-Może pogadaj z nim. Wiesz. Jesteś mądrzejszy i ciebie lepiej zrozumie. Nie chcę
żeby kolejną wigilię spędził zamknięty w pokoju z wódką.
-Zrobie co w mojej mocy.
-Hero? Mogę wejść?
-Ta.. - Micky wszedł powoli do ciemnego pokoju i usiadł obok przyjaciela
-Xiah się martwi o ciebie.
-Jak zawsze. Nie musi. U mnie wszystko ok.
-Właśnie widzę - mruknął patrząc na podkrążone i zaczerwienione oczy.Hero
odwrócił głowę.
-To nic. Chwila słabości.
-Chwila która nadchodzi co noc? Dołujesz się bardziej. Powinieneś to wyrzucić -
westchnął wskazując kasetę z nagraniem.
-Nie mogę...
-Możesz. Uwierz mi, będzie ci lepiej
-Nie będzie. To jedyne co mi po nas pozostało. TO nagranie... To ostatnie dni
gdy byliśmy szczęśliwi. Nie wiedział o tym jak bardzo kocham. Nie znał jej.
Był blisko. Yoochun nie mogę tego wyrzucić rozumiesz? Zaczynam już zapominać
jak to było i boję się tego. Boję się, że zapomnę to jak wtedy na mnie patrzył.
Wiem, że wtedy też mnie kochał. Powiedział mi to, tylko pojawiła się ona i wszystko
się zmieniło. Gdybym... Gdybym mu powiedział od razu... Nie byłoby rozpadu.
-Jae przestań się obwiniać. To nie twoja wina, że jest głupcem.
-A ty? Kiedy powiesz Xiah? Myślisz, że przez całe życie będzie sam? Nie popełnij
mojego błędu.
-... Kiedyś nadejdzie czas. Idź jutro z nami. Wiem, że nienawidzisz okresu świąt ale
pomyśl o innych. Właśnie o Junsu. Znowu będzie się martwił.
-Przyjdę - rzucił patrząc pusto w ekran. Yoochun zatrzymał się na chwilę patrząc na
nagranie. Na szczery uśmiech YunJae którego nie widział od tamtych czasów.
-Gdzie Hero? Obiecał, że przyjdzie!
-Przyjdzie. Cierpliwości.
-A jeśli został i zrobi sobie coś? Widziałeś jak wyglądał?!
-Junsu. Uspokój się ma Krisusa.
-Jak mam byś spokojny?! - wybuchł chłopak patrząc na niego wściekł -No jak?! Pewnie
życie sobie odbiera! Wiesz ile mamy ostrych narzędzi w domu?! A proszki?! MATKO
ON SIĘ ZABIJE!
-Kto? - Junsu widząc Jae rzucił się nagle na niego ściskając.
-Jaejoong! Jak ja się martwiłem! - krzyknął Xiah jeszcze mocniej ściskając zdziwionego
przyjaciela.Herio posłał Micky pytające spojrzenie na co mężczyzna wzruszył ramionami.
-To tylko nadopiekuńczość - westchnął starając się wyswobodzić go.
-To co? Zasiadamy do stołu! - zaproponował Micky odsuwając łapcki Xiah od Hero by
nakierować je na siebie. Jae spojrzał na niego lekko uśmiechając się. Gdyby nie znał
ich to stwierdziłby, że są parą.
-Ciekawe co menager nam kupił.
-Junsu ty materialisto.
-No co? Mam nadzieję, że kupił tym razem fife!
-A ja, że knebel i kaftan.
-A po co ci to? - zdziwiła się dwójka.
-Żeby po raz pierwszy skutecznie cię uciszyć i unieruchomić.
-Ah ty perwersie. Jeśli tak bardzo chcesz mnie przelecieć to powiedz. Nie potrzebujemy
tego.
-Wolałbym psa. Bez urazy.
-Ty..!
-No proszę! Wszyscy w komplecie!
-Hyung! Co dostane?!
-Najpierw kolacja - zaśmiał się menager. Micky przestał już nawet zwracać uwagę
upierdliwemu Xiah który non stop pytał o prezent widząc po raz kolejny tą samą minę
u przyjaciela łamiącą każdemu człowiekowi serce. Jae siedział przy stole powstrzymując
łzy.
-No chłopcy. Czuję magie świąt!
-Ja też! Dasz mi prezent? - magia świąt? Jaejoong zerknął na okno starając się nie
wybuchnąć płaczem. Już dawno przestał w to wierzyć...
-Znowu te pierdolone skarpety!
-Ubolewam nad twoją tragedią życiową. I nie przeklinaj.
-Goń się Micky. Ty przynajmniej dostałeś perfumy! Hej. Gdzie Hero?
-W łazience.
-Tak długo? Matko! Tam są żyletki! Idź po niego!
-Chyba żartujesz.
-Zrób to dla mnie - mruknął robiąc słodką minkę. Micky warknął coś pod nosem i machnął
ręką.
-Robisz mi jutro śniadanie - rzucił idąc w stronę łazienki. Stanął przy drzwiach i
zapukał przystawiając ucho do nich.
-Jae? Dobrze się czujesz?
-Tak...
-Nie płacz.
-Nie płaczę.
-Słysze przecież głupku. Idziesz? - drzwi otworzyły się.
-Powiedz Xiah, że zaniemogłem. Zatrułem się czy coś.Nie chcę żeby widział mnie w
tym stanie.
-Kochasz go prawda? Mimo tego co zrobił.
-W końcu jest mi jak matka.
-Mówię o Yunho. Powinniście porozmawiać.
-My nie mamy już o czym rozmawiać. A nawet jeśli... On nie będzie chciał.Próbowałem
Micky. Próbowałem się z nim spotkać ale... Ale unikał mnie. To nie ma sensu. U know
ma mnie gdzieś.
-A jeśli cię jednak kocha? Jeżeli oszukał cię?
-Gdyby tak było to odebrałby telefon. Odpisał na wiadomość. Ale tego nie zrobił.
Nigdy.
-Hero jeśli chcesz porozmawiam z nim.
-I co mu powiesz? I co zrobisz? Nic Micky. Nic. Wybacz ale źle się czuję. Potrzebuje
samotności - szepnął zamykając drzwi. Yoochun wrócił do przyjaciela siadając na
fotelu jakby nic się nie stało.
-I co z nim?
-Nic.
-To dlaczego nie przyjdzie? - Yoochun spojrzał na zdenerwowanego przyjaciela. Nie
chciał go okłamywać. Naprawdę tego nienawidził. Jednak robił to dla jego dobra.
Xiah był zbyt wrażliwy i bardzo martwił się o przyjaciół. Gdyby wiedział co przeżywa
Jae, w jak opłakanym jest stanie pewnie popadłby w depresje. Junsu był osobą która
musiała mieć wszystko pod kontrolą. Pomagać wszystkim i sprawiać by każdy był
uśmiechnięty. Nawet samo zamykanie się w pokoju przez Jae doprowadzało go do płaczu
przez to, że wmówił sobie, że to z jego winy.
Uśmiechnął się do Xiah.
-To tylko zatrucie. Jutro będzie ok.
-Na pewno?
-Na 100%. Zagramy w fife?
-Jak mi kupisz.
-Oh? Nie otworzyłeś prezentu ode mnie?
Dwójka przyjaciół bawiła się świetnie. Jedynie Hero spędził ostatnie dni świąt w
zamknięciu oglądając wideo. Uderzył pięścią w pudło gdy zacięło się zatrzymując
na tym, gdzie U know patrzy mu w oczy. Coraz mocniej uderzał w wideo. Nie wytrzymując
wybuchł histerycznym płaczem. Wyrwał urządzenie za kabli i rzucił nim o ścianę.
Wyciągnął kasetę niszcząc na kawałki. Po chwili opadł głową na stolik łkając.
ciskając kawałki kasety obiecał sobie, że to koniec. Już nie będzie zasypiał płacząc
w poduszkę. Nie będzie unikał wigilii i imprezy noworocznej. Nie będzie siedział w
zamknięciu tylko będzie dobrze się bawił. Tak jak inni. Bez Yunho.
-Hero? Nic się nie stało? Słyszałem hałas.
-Wideo spadło. Nic mi nie jest.
-Na pewno?
-Tak.
-Idziemy na sylwestra do 2PM. Idziesz z nami?
-... Chętnie
Sylwester.Nowy rok.Dzień imprezy pełen radości i zabawy.Był dniem innym dla Hero.
Mimo obietnic z przed paru nocy nie potrafił zacząć żyć inaczej.Zamiast bawić się
beztrosko jak reszta. Siedział w kącie i gapił się w okno co chwile zerkając na
YooSu którzy bardzo dobrze czuli się w swoim towarzystwie. Wstał i wyszedł
starając się nie przykuć niczyjej uwagi. Nie chciał psuć im zabawy. Założył
rękawiczki spacerując po pustych ulicach. Nigdy nie było tu tak spokojnie jak
tej nocy. Nie zwrócił nawet uwagi, że dochodził nowy rok. Oparł się o barierkę
patrząc na fale. Uśmiechnął się wlepiając wzrok w niebo. To właśnie w tym
miejscu powiedział U know co czuje. Pamiętał jego zaskoczoną twarz i odwrócony
wzrok. Wydukał parę słów o dziewczynie, przeprosił i po prostu poszedł.
Czując wibrujący telefon odebrał go.
-Jae?! Gdze cię wcięło?!
-Spokojnie. Wyszedłem na spacer.
-Zaraz nowy rok! Wracaj tu!
-Już?
-Tak głupku. O! Masz jakieś życzenie?
-Życzenie?
-Tak życzenie.
-Nie mam życzeń. Nie mam nawet normalnego życia Junsu. Od tamtego dnia. Przez
nią. Przez siebie. Gdybym pierwszy wyznał mu uczucia. Gdybym nie pozwolił jej
zbliżyć się do niego... To nie wyglądałoby tak. Mogłem zerbać się na odwagę
i wyprzedzić ją. Powiedzieć, że kocham i nie pozwolić odejść. Zamiast to zrobić
chowałem w sobie to wszystko. Patrzyłem jak odsuwa się ode mnie. Zebrałem się,
powiedziałem mu i zniszczyłem przyjaźń. Rozumiesz Xiah? Zepsułem wszystko.
Pozwoliłem by zabrała mi go.
-Jaejoong proszę wróć tu albo wyjdę cię szukać!
-Przepraszam - Hero rzucił komórkę do wpół zamarzniętej rzeki wybuchając
płaczem. Był idiotą. Skończonym idiotą. Pozwolił odejść osobie którą kochał.
Nie zatrzymał go nawet. Cofnął się do tyłu śmiejąc cicho. Złapał się za tył
głowy wlepiając oczy w niebo pełne fajerwerków.Życzenie? Nie wierzył w to.
-Chciałbym móc to zmienić - powiedział do siebie. Wiedział, że to nienormalne.
Tylko małe dzieci wierzą w coś takiego jak spełnianie marzeń. Już widział jak
pojawia się nagle obok niego U know i chwyta w ramiona.
-Jasne. Czego się mogłem spodziewać?! - warknął zerkając w bok. Zmrużył oczy
gdy jasne światło oślepiło go.
-Co do... - zamarł słysząc głośny klakson.
-Jae?! Matko Jaejoong! Obudź się!
-Umarł?
-Oddycha głupku! Co mu się tak w ogóle stało?
-Skąd mam wiedzieć?! - Hero zmarszczył brwi słysząc znajome głosy.Jeden
należał do Junsu, a drugi... Do... Do Changmina? Otworzył szeroko oczy
szybko siadając.
-Hero ty żyjesz!
-Co się stało? Gdzie ja jestem?
-Spokojnie Jae. Spadłeś z dachu. Jesteśmy na planie Dangerous Love - wytrzeszczył
oczy na Micky. Co? Dangerous Love? To było...
-To nie mamy 2014?
-Chyba za mocno się uderzyłeś.
-DBSK się nie rozpadło?
-Dopiero co zadebiutowaliśmy, a ty już o rozpadach pierdolisz?!
-Hero! Idioto chcieliśmy na pogotowie dzwonić! Co ci odbiło żeby na dach się
pchać?! - zastygł w bezruchu gdy silne ramiona przyjaciela uściskały go mocno.
-Yunho... TO ty?
-Oczywiście, że ja. Wszystko ok? Nic cię nie boli? Ile widzisz palców?
-Ale... Przecież rozpadliśmy się. Miałeś dziewczynę. I nienawidziłeś mnie i...
-Jaka dziewczyna? Yah Hero śniło ci się. Nie mam dziewczyny...
-Ale nie rozmawialiśmy, bo nienawidziłeś mnie.
-Jae głupku, nie mam dziewczyny, DBSK jest całe i kocham cię.
-Co?
-Znaczy...To nie tak! - poczerwieniał. Hero nie wiedział co się właściwie stało.
Nie był pewny czy jego życzenie naprawdę się spełniło, czy po prostu to wszystko
mu się śniło. Ważne, że Yunho tu był. Uśmiechnął się szeroko całując go.
-Dzień... - odsunął się od U know patrząc na dziewcznynę. Tą dziewczynę która
miał zostać jego narzeczoną. Tą która teraz patrzyła na nich zaskoczona.
-Ja... Przepraszam - pisnęła szybko wychodząc. Jaejoong odwrócił się z powrotem
do obejmującego go Yunho.
-Tym razem nie wywiniesz się dziewczyną.
-Jak to tym razem?
-To długa historia...




