czwartek, 26 grudnia 2013

YunJae Noworoczne życzenie


Pairing: YunJae
Fandom: DBSK/JYJ
Ostrzeżenia: Trochę przekleństw.
Poboczne: YooSu

Ohayo mordki~
Chciałam życzyć wam wesołych świąt (Co prawda spóźnionych), dużo szczęścia,
radości i spełnienia wszystkich marzeń. I szczęśliwego nowego roku!
Chciałam dodać przed wigilią ale było dużo chaosu i nie miałam kiedy ;c
Do tego jestem z tego średnio zadowolona .__. A zakończenie... Dziwne.
Zapraszam do przeczytania tego... czegoś









Blondwłosy mężczyzna leżał na łóżku patrząc w sufit. Zerknął na zegarek klnąc
soczyście w myślach
-'Zaraz się zacznie' - przemknęło mu przez głowę. O równej 9.00 rozległ się
 ,,hymn''JYJ, który co rok o tej samej godzinie miał tradycję głośno przypominać
o nadchodzących świętach. Mimo, że sam to wymyślił, to teraz beształ się za to.
Po prostu znienawidził ten dźwięk przypominający mu ten szczególny okres i dzień.
Ten okres gdy osoba którą  tak kochał unikała go jak ognia, by własnie dzień
przed wigilią powiedzieć mu prosto w twarz bolesne słowa:
  ,,To koniec.To nie miałoby nawet sensu Jae.Po prostu nie odzywaj się do mnie''
Pamiętał następny dzień. Wigilię. Wszyscy byli szczęśliwi. Podekscytowany Junsu
czekający na nową fife, Changmin zaplątany w ozdoby świąteczne, Yoochun
podkradający ciasteczka z wesołym wzrokiem wbitym wprost w Xiah i On. Yunho z
dziewczyną. Tą suką która zniszczyła wszystko. Gdyby ją uprzedził... To przez nią
to się tak skończyło.Pojawiła się znikąd i owinęła Jung wokół palca.Mimo,że U know
poznał jego uczucia, to i tak usiadł z nią przy stole i na oczach Hero obściskiwał
się z nią traktując go jak powietrze. To był koszmar. Patrząc się wciąż w sufit
westchnął cicho słysząc radosne krzyki dwójki
-Wstawaj JaeJae~ Jutro święta! Wigilia! I prezenty!
-Nie gnij nam tutaj. Ruszaj swój zgrabny tył i migiem do stołu - gdy tylko
 opuścili pokój, usta blondyna zaczęły układać się w tekst piosenki, a oczy
 zaszły łzami.

Junsu westchnął ciężko patrząc w garnek
-Minie mu to wreszcie?
-Od kiedy miłość mija?
-Nie czepiaj się. Biedak ma uraz do świąt.
-A gdyby to ciebie ktoś odrzucił w święta to kochałbyś je? Gdyby osoba którą
 kochasz przyszła z partnerem i miziała się z nim na twoich oczach?
-No nie, ale to i tak nie miało sensu.
-Miałoby gdyby nie ta pieprzona panienka. I brak mózgu Yunho.
-Z tym nie wygramy.A wgl to wytwórnia by ich zniszczyła.
-Jaejoong już zniszczył Yunho. SM tylko go dobiło.
-Może pogadaj z nim. Wiesz. Jesteś mądrzejszy i ciebie lepiej zrozumie. Nie chcę
żeby  kolejną wigilię spędził zamknięty w pokoju z wódką.
-Zrobie co w mojej mocy.

-Hero? Mogę wejść?
-Ta.. - Micky wszedł powoli do ciemnego pokoju i usiadł obok przyjaciela
-Xiah się martwi o ciebie.
-Jak zawsze. Nie musi. U mnie wszystko ok.
-Właśnie widzę - mruknął patrząc na podkrążone i zaczerwienione oczy.Hero
odwrócił głowę.
-To nic. Chwila słabości.
-Chwila która nadchodzi co noc? Dołujesz się bardziej. Powinieneś to wyrzucić -
westchnął wskazując kasetę z nagraniem.
-Nie mogę...
-Możesz. Uwierz mi, będzie ci lepiej
-Nie będzie. To jedyne co mi po nas pozostało. TO nagranie... To ostatnie dni
gdy byliśmy szczęśliwi. Nie wiedział o tym jak bardzo kocham. Nie znał jej.
Był blisko. Yoochun nie mogę tego wyrzucić rozumiesz? Zaczynam już zapominać
jak to było i boję się tego. Boję się, że zapomnę to jak wtedy na mnie patrzył.
Wiem, że wtedy też mnie kochał. Powiedział mi to, tylko pojawiła się ona i wszystko
się zmieniło. Gdybym... Gdybym mu powiedział od razu... Nie byłoby rozpadu.
-Jae przestań się obwiniać. To nie twoja wina, że jest głupcem.
-A ty? Kiedy powiesz Xiah? Myślisz, że przez całe życie będzie sam? Nie popełnij
 mojego błędu.

-... Kiedyś nadejdzie czas. Idź jutro z nami. Wiem, że nienawidzisz okresu świąt ale
pomyśl o innych. Właśnie o Junsu. Znowu będzie się martwił.
-Przyjdę - rzucił patrząc pusto w ekran. Yoochun zatrzymał się na chwilę patrząc na
nagranie. Na szczery uśmiech YunJae którego nie widział od tamtych czasów.

-Gdzie Hero? Obiecał, że przyjdzie!
-Przyjdzie. Cierpliwości.
-A jeśli został i zrobi sobie coś? Widziałeś jak wyglądał?!
-Junsu. Uspokój się ma Krisusa.
-Jak mam byś spokojny?! - wybuchł chłopak patrząc na niego wściekł -No jak?! Pewnie
życie sobie odbiera! Wiesz ile mamy ostrych narzędzi w domu?! A proszki?! MATKO
ON SIĘ ZABIJE!
-Kto? - Junsu widząc Jae rzucił się nagle na niego ściskając.
-Jaejoong! Jak ja się martwiłem! - krzyknął Xiah jeszcze mocniej ściskając zdziwionego
przyjaciela.Herio posłał Micky pytające spojrzenie na co mężczyzna wzruszył ramionami.
-To tylko nadopiekuńczość - westchnął starając się wyswobodzić go.
-To co? Zasiadamy do stołu! - zaproponował Micky odsuwając łapcki Xiah od Hero by
nakierować je na siebie. Jae spojrzał na niego lekko uśmiechając się. Gdyby nie znał
ich to stwierdziłby, że są parą.
-Ciekawe co menager nam kupił.
-Junsu ty materialisto.
-No co? Mam nadzieję, że kupił tym razem fife!
-A ja, że knebel i kaftan.
-A po co ci to? - zdziwiła się dwójka.
-Żeby po raz pierwszy skutecznie cię uciszyć i unieruchomić.
-Ah ty perwersie. Jeśli tak bardzo chcesz mnie przelecieć to powiedz. Nie potrzebujemy
 tego.
-Wolałbym psa. Bez urazy.
-Ty..!
-No proszę! Wszyscy w komplecie!
-Hyung! Co dostane?!
-Najpierw kolacja - zaśmiał się menager. Micky przestał już nawet zwracać uwagę
upierdliwemu Xiah który non stop pytał o prezent widząc po raz kolejny tą samą minę
u przyjaciela łamiącą każdemu człowiekowi serce. Jae siedział przy stole powstrzymując
łzy.
-No chłopcy. Czuję magie świąt!
-Ja też! Dasz mi prezent? - magia świąt? Jaejoong zerknął na okno starając się nie
 wybuchnąć płaczem. Już dawno przestał w to wierzyć...

-Znowu te pierdolone skarpety!
-Ubolewam nad twoją tragedią życiową. I nie przeklinaj.
-Goń się Micky. Ty przynajmniej dostałeś perfumy! Hej. Gdzie Hero?
-W łazience.
-Tak długo? Matko! Tam są żyletki! Idź po niego!
-Chyba żartujesz.
-Zrób to dla mnie - mruknął robiąc słodką minkę. Micky warknął coś pod nosem i machnął
 ręką.
-Robisz mi jutro śniadanie - rzucił idąc w stronę łazienki. Stanął przy drzwiach i
zapukał przystawiając ucho do nich.
-Jae? Dobrze się czujesz?
-Tak...
-Nie płacz.
-Nie płaczę.
-Słysze przecież głupku. Idziesz? - drzwi otworzyły się.
-Powiedz Xiah, że zaniemogłem. Zatrułem się czy coś.Nie chcę żeby widział mnie w
tym stanie.
-Kochasz go prawda? Mimo tego co zrobił.
-W końcu jest mi jak matka.
-Mówię o Yunho. Powinniście porozmawiać.
-My nie mamy już o czym rozmawiać. A nawet jeśli... On nie będzie chciał.Próbowałem
 Micky. Próbowałem się z nim spotkać ale... Ale unikał mnie. To nie ma sensu. U know
 ma mnie gdzieś.
-A jeśli cię jednak kocha? Jeżeli oszukał cię?
-Gdyby tak było to odebrałby telefon. Odpisał na wiadomość. Ale tego nie zrobił.
 Nigdy.

-Hero jeśli chcesz porozmawiam z nim.
-I co mu powiesz? I co zrobisz? Nic Micky. Nic. Wybacz ale źle się czuję. Potrzebuje
samotności - szepnął zamykając drzwi. Yoochun wrócił do przyjaciela siadając na
fotelu jakby nic się nie stało.
-I co z nim?
-Nic.
-To dlaczego nie przyjdzie? - Yoochun spojrzał na zdenerwowanego przyjaciela. Nie
 chciał go okłamywać. Naprawdę tego nienawidził. Jednak robił to dla jego dobra.
Xiah był zbyt wrażliwy i bardzo martwił się o przyjaciół. Gdyby wiedział co przeżywa
Jae, w jak opłakanym jest stanie pewnie popadłby w depresje. Junsu był osobą która
musiała mieć wszystko pod kontrolą. Pomagać wszystkim i sprawiać by każdy był
uśmiechnięty. Nawet samo zamykanie się w pokoju przez Jae doprowadzało go do płaczu
przez to, że wmówił sobie, że to z jego winy.
Uśmiechnął się do Xiah.
-To tylko zatrucie. Jutro będzie ok.
-Na pewno?
-Na 100%. Zagramy w fife?
-Jak mi kupisz.
-Oh? Nie otworzyłeś prezentu ode mnie?

Dwójka przyjaciół bawiła się świetnie. Jedynie Hero spędził ostatnie dni świąt w
zamknięciu oglądając wideo. Uderzył pięścią w pudło gdy zacięło się zatrzymując
na tym, gdzie U know patrzy mu w oczy. Coraz mocniej uderzał w wideo. Nie wytrzymując
wybuchł histerycznym płaczem. Wyrwał urządzenie za kabli i rzucił nim o ścianę.
Wyciągnął kasetę niszcząc na kawałki. Po chwili opadł głową na stolik łkając.
ciskając kawałki kasety obiecał sobie, że to koniec. Już nie będzie zasypiał płacząc
w poduszkę. Nie będzie unikał wigilii i imprezy noworocznej. Nie będzie siedział w
zamknięciu tylko będzie dobrze się bawił. Tak jak inni. Bez Yunho.
-Hero? Nic się nie stało? Słyszałem hałas.
-Wideo spadło. Nic mi nie jest.
-Na pewno?
-Tak.
-Idziemy na sylwestra do 2PM. Idziesz z nami?
-... Chętnie

Sylwester.Nowy rok.Dzień imprezy pełen radości i zabawy.Był dniem innym dla Hero.
Mimo obietnic z przed paru nocy nie potrafił zacząć żyć inaczej.Zamiast bawić się
beztrosko jak reszta. Siedział w kącie i gapił się w okno co chwile zerkając na
YooSu którzy bardzo dobrze czuli się w swoim towarzystwie. Wstał i wyszedł
starając się nie przykuć niczyjej uwagi. Nie chciał psuć im zabawy. Założył
rękawiczki spacerując po pustych ulicach. Nigdy nie było tu tak spokojnie jak
tej nocy. Nie zwrócił nawet uwagi, że dochodził nowy rok. Oparł się o barierkę
patrząc na fale. Uśmiechnął się wlepiając wzrok w niebo. To właśnie w tym
miejscu powiedział U know co czuje. Pamiętał jego zaskoczoną twarz i odwrócony
wzrok. Wydukał parę słów o dziewczynie, przeprosił i po prostu poszedł.
Czując wibrujący telefon odebrał go.
-Jae?! Gdze cię wcięło?!
-Spokojnie. Wyszedłem na spacer.
-Zaraz nowy rok! Wracaj tu!
-Już?
-Tak głupku. O! Masz jakieś życzenie?
-Życzenie?
-Tak życzenie.
-Nie mam życzeń. Nie mam nawet normalnego życia Junsu. Od tamtego dnia. Przez
nią. Przez siebie. Gdybym pierwszy wyznał mu uczucia. Gdybym nie pozwolił jej
zbliżyć się do niego... To nie wyglądałoby tak. Mogłem zerbać się na odwagę
i wyprzedzić ją. Powiedzieć, że kocham i nie pozwolić odejść. Zamiast to zrobić
chowałem w sobie to wszystko. Patrzyłem jak odsuwa się ode mnie. Zebrałem się,
powiedziałem mu i zniszczyłem przyjaźń. Rozumiesz Xiah? Zepsułem wszystko.
Pozwoliłem by zabrała mi go.
-Jaejoong proszę wróć tu albo wyjdę cię szukać!
-Przepraszam - Hero rzucił komórkę do wpół zamarzniętej rzeki wybuchając
płaczem. Był idiotą. Skończonym idiotą. Pozwolił odejść osobie którą kochał.
Nie zatrzymał go nawet. Cofnął się do tyłu śmiejąc cicho. Złapał się za tył
głowy wlepiając oczy w niebo pełne fajerwerków.Życzenie? Nie wierzył w to.
-Chciałbym móc to zmienić - powiedział do siebie. Wiedział, że to nienormalne.
Tylko małe dzieci wierzą w coś takiego jak spełnianie marzeń. Już widział jak
pojawia się nagle obok niego U know i chwyta w ramiona.
-Jasne. Czego się mogłem spodziewać?! - warknął zerkając w bok. Zmrużył oczy
gdy jasne światło oślepiło go.
-Co do... - zamarł słysząc głośny klakson.

-Jae?! Matko Jaejoong! Obudź się!
-Umarł?
-Oddycha głupku! Co mu się tak w ogóle stało?
-Skąd mam wiedzieć?! - Hero zmarszczył brwi słysząc znajome głosy.Jeden
należał do Junsu, a drugi... Do... Do Changmina? Otworzył szeroko oczy
szybko siadając.
-Hero ty żyjesz!
-Co się stało? Gdzie ja jestem?
-Spokojnie Jae. Spadłeś z dachu. Jesteśmy na planie Dangerous Love - wytrzeszczył
oczy na Micky. Co? Dangerous Love? To było...
-To nie mamy 2014?
-Chyba za mocno się uderzyłeś.
-DBSK się nie rozpadło?
-Dopiero co zadebiutowaliśmy, a ty już o rozpadach pierdolisz?!
-Hero! Idioto chcieliśmy na pogotowie dzwonić! Co ci odbiło żeby na dach się
pchać?! - zastygł w bezruchu gdy silne ramiona przyjaciela uściskały go mocno.
-Yunho... TO ty?
-Oczywiście, że ja. Wszystko ok? Nic cię nie boli? Ile widzisz palców?
-Ale... Przecież rozpadliśmy się. Miałeś dziewczynę. I nienawidziłeś mnie i...
-Jaka dziewczyna? Yah Hero śniło ci się. Nie mam dziewczyny...
-Ale nie rozmawialiśmy, bo nienawidziłeś mnie.
-Jae głupku, nie mam dziewczyny, DBSK jest całe i kocham cię.
-Co?
-Znaczy...To nie tak! - poczerwieniał. Hero nie wiedział co się właściwie stało.
Nie był pewny czy jego życzenie naprawdę się spełniło, czy po prostu to wszystko
mu się śniło. Ważne, że Yunho tu był. Uśmiechnął się szeroko całując go.
-Dzień... - odsunął się od U know patrząc na dziewcznynę. Tą dziewczynę która
miał zostać jego narzeczoną. Tą która teraz patrzyła na nich zaskoczona.
-Ja... Przepraszam - pisnęła szybko wychodząc. Jaejoong odwrócił się z powrotem
do obejmującego go Yunho.
-Tym razem nie wywiniesz się dziewczyną.
-Jak to tym razem?
-To długa historia...

niedziela, 1 grudnia 2013

SeBaek Gone

Pairing: SeBaek
Fandom: Exo
Ostrzeżenia: Złamane serce.To starczy ;__;
Poboczne: SeHo, BaekYeol

Oto pojawia się spragniony SeBaek :P
Dziewczyny dobrze myślałyście, że HunHan xD A ja jak to ja musiałam wprowadzić troche
zmyłek w CZAT.Cieszę się, że podobało się wam :3
Zapraszam do czytania.
Jedyne o co proszę to nie zabijać za zakończenie.

-Baekhyun~ - Baekkie jakby wyrwany z transu spojrzał na chłopaka z
przymuszeniem.Przez ostatnie przeżycia nie miał ochoty na nic.Nawet na
rozmowe z osobą która go kochała.Baekhyun nigdy nie zrozumiał Happy Virusa.
Chłopak był bardzo szczęśliwy będąc z nim mimo, że wiedział iż to jednostronna
miłość która prawdopodobnie nigdy nie zostanie odwzajemniona...
Nie myślał o nim prawie nigdy.Myślał o przyjacielu.Najlepszym przyjacielu,
którego kochał.Kiedyś śmiałby się gdyby usłyszał, że obdarzy uczuciem
przyjaciela jednak teraz miał ochotę płakać.Jedyny sens jego życia
zranił go i odrzucił jak śmiecia.
To było jak koszmar.Każdy kolejny dzień po wyznaniu tajemnicy Hunnie był coraz
gorszy.Jeszcze gorsze było to, że Bacon nie mógł nic zrobić.Kompletnie nic.

-Hyung!Hyung! - słysząc znany głos uśmiechnął się szeroko.
-Oh Hunnie.Co ty taki dziś wesoły?
-Zabierz mnie do kawiarni!Prooszę~ - i jak tu odmówić tak słodkim oczętom?
-No dobrze.Tylko tym razem nie jedz tyle słodyczy.
-Buu.Ale wiesz,że je lubię!
-A jak brzuch cię rozboli? I znowu będziesz płakał?
-No doobra.Ale za to ty stawiasz.
-W takim razie chodźmy - Sehun łapiąc za ręke Baek pociągnął go w stronę
ulubionej kawiarni podskakując.Bakuś niemal do razu wlepił w niego oczy
uważnie obserwując.Zawsze to robił gdy młodzik nie wiedział tego.Kochał
patrzeć na ten chodzący ideał.Obserwował każdy najmniejszy ruch.Nawet nie
pamiętał kiedy to stało się jego hobby.A jednak nie przejmował się tym,że
 popada w jakąś chorobe psychiczną.Ważne było to by ten niewinny chłopiec
nie dowiedział się o tym.Hunnie potknął się nagle informąc hyunga głośnym
''Cholera!'', zachwiał się i złapał równowagę po czym uśmiechnął się śmiejąc
ze swojej nieuwagi.Jedna z rzeczy które kochał w nim Baek to było właśnie to,
że chłopak był zawsze usmiechnięty.Nie ważne co się stało on dalej się uśmiechał.
Gdy dotarli do kawiarni od razu zajęli ulubione miejsce w kącie.Sehun jak zawsze
zamówił deser z lodów i bubble tea.Natomiast Bacon ograniczył się do małego
desera z torciku czekoladowego i bubble tea.Nie zważając na to czy Sehun patrzy
na niego czy nie, znów wlepił w niego oczy.Huunie był dla niego darem od Boga.
Chodzącym aniołem.Brązowe włosy krótko ścięte z grzywką prostą pasowały
mu idealnie.Grzywka jednak była ciut za długa i czasem zakrywała te przepiękne
ciemne jak noc wesołe oczy w które mógłby wpatrywać się godzinami.Uśmiechnął
się gdy Hunnie nagle zatrzepotał swoimi długimi rzęsami wpatrując się w ekran
telefonu.Mały i zgrabny nosek zmarszczył się słodko na chwilę rozczulając
go.Usta tak idealne i wręcz stworzone do całowania były teraz lekko uchylone
powodując szybsze bicie serca u niego.Wzrok zjechał mu na zarysowane obojczyki
proszące się o dotknięcie.Oh jakby chciał...
Przejechał wzrokiem na ramiona ilustrując je i zaczął zjeżdżać niżej aż trafił
 na dłonie.Te boskie dlonie delikatne jak płatki róż zawsze ciepłe i tak przyjemne.
Kochał ich dotyk.
-Proszę - oderwał oczy od chłopaka zerkając na kelnerkę.Wziął swoje zamówienie i
zaczął powoli jeść dalej wlepiając oczy w nieświadomego nieczego Hunnie.Nastolatek
nagle spojrzał na niego.Uniósł wysoko brwi robią dziwną mine po czym zaczął
się tak uroczo śmiać.
-Hyung czasami mam wrażenie, że to ja jestem bardziej dojrzały.
-Co?
-Ubrudziłeś się.Wyglądasz jak słodki szczeniaczek~ - zachichotał parząc na
naburmaszonego przyjaciela.Oblizał kciuk i starł nim kącik ust oraz policzek
Baekhgyuna po czym wrócił do jedzenia lodów.
Jak dobrze, że nie zwrócił uwagi na rumieńce  oraz nie słyszał jak
mocno i głośno biję serce przyjaciela.
-Hyung? - uniósł oczy na nastolatka słysząc niepewny ton głosu.
-Tak?
-Bo... Nie poprosiłem cię o spotkanie bez powodu.
-...To znaczy?
-Chciałem ci coś powiedzieć.
-Słucham cię - uśmiechnął się radośnie.Brązowowłosy rozejrzał się uważając by
jakiś intruz nie usłyszał ich rozmowy.
-Chciałbym być zachował to w tajemnicy.Zależmi mi by nikt nie wiedział.
-Oczywiście Sehunnie.
-Ja... Zakochałem się - przez chwilę w Baconie pojawiła się nutka nadzieji,
że może jednak w nim ale zaraz zmienił zdanie.PRzecież Sehun był hetero?
Bo był prawda?
-To... gratulacje.
-To nie wyszstko - szepnął czerwieniejąc aż po uszy.
-Tak?
-Ja.. Ja jestem gejem.Zrozumiem jeśli to ci się wyda nienormalne.
-Hunnie...
-...I dziwne albo nawet..
-Ja też wolę chłopców - Sehun chwile patrzył na niego dużymi oczami aż w końcu
uśmiechnął się ciepło.
-Uff.Czyli nie znienawidzisz mnie?
-Oczywyście, że nie.Jesteś moim Hunnie i nic tego nie zmieni.
-Chciałbym cię o coś poprosić.
-O co?
-Mógłbyś zapytać go o to co lubi itp? Znasz go dobrze - Baek wstrzymał
powietrze mając znów wrażenie,że to on.
Czyżby jego marzenie miało się spełnić?
-Jaassne.Kogo?
-Suho - gdy nastolatek cieszył się zaczynając rozmowe jak zobaczył Junmyeon
Baek siedział patrząc pusto przed siebie czując jak serce pęka mu na tysiąc
kawałków.Uśmiechnął się nagle pokazują białe zęby.
-Pogadam z nim jutro.
Gdy zasypiał błagał Boga by jutro nigdy nie nadeszło.

-Hej hyung!
-Oh Sehun - wymusił uśmiech patrząc na niego.
-Nie zgadniesz co się stało! - pisnął podskakując.
-Hhmm.Kupili ci xbox?
-Nie!
-Twoja siostra znalazła wreszcie faceta i da mi spokój?
-Nie!
-To nie wiem.
-Suho hyung zaprosił mnie na ciastko do kawiarni! - gdy Hunnie z zapałem
opowiadał o tym ja kdo tego doszło Baek siedział na ławce czując, że zaraz się
rozpłacze.Tak długo miał na wyciągnięcie eki swojego Sehun,a teraz jakiś
Suho chce mu go odebrać tak po prostu.
Jak to możliwe, że ktoś kto nie wiedział o istnieniu tego anioła nagle
postanowił go sobie przywłaszczyć?Przecież to on od podstawówki był obok
i zawsze chronił.Pomagał mu oraz znał na wylot.Każdy grzeszek,krok,przeżycie.
Wszystko.Nawet to jaką bielizne nosił.To było jak niekończący się koszmar.
Szkoda,że to był tylko początek.

Baekhyun przyglądał się chwile Hunnie gdy ten wiercił się zaciskając nerwowo
usta.
-No gadaj co ci jest.Siedzisz tylko i patrzysz.Coś się stało?
-...Suho i ja jesteśmy razem! - niemal to wykrzyczał ciesząc się.
Był najszczęśliwszy na świecie.Baekkie był najnieszczęśliwszy.
Czuł dosłownie jakby ktoś dał mu z liścia.Powstrzymując łzy wymusił
 uśmiech.Sehun widząc nietęgą mine przyjaciela zmartwił się.
-Hyung coś się stało? Nie cieszysz się?
-Ależ ciesze.
-Przecież widzę,że ci smutno.Ktoś cię rzucił?
-Można tak powiedzieć.Nie martw się mną.Szczęścia mój Hunnie - mówiąc to
miał przeczucie, że ostatni raz go tak nazywa.
-Jutro idę do kina z Kim.Pójdziesz z nami? Prooszę.
-... Zgoda - choć w głębi czuł, że to zły pomysł zgodził się.Dla Sehun.I
mimo wszystko żałował.Siedząc z nastolatkiem w parku błagał w myślach by jutro
nigdy nie nadeszło.A Sehun nigdy nie odszedł.
W kinie poczuł konsenkwencję swojej dobroci.Nie dość,że siedział obok
Junmyeon to jeszcze dwójka non stop się całowała sprawiając mu jeszcze większy
ból.Jak bardzo chciał uciec i wybuchnąć płaczem.Nawet gdyby zrobił to cichaczem
w toalecie to i tak by było wiodać przez ten pieprzony eyeliner!

Przez kilka dni Suho nie odezwał się do niego słowem.Nie pokazywał ani nie
odpisywał.Baekhyun czuł się coraz gorzej.To czego się tak bardzo bał zaczynało
się dziać.Sehun odszedł.Zapomniał o nim i jest z kimś kogo tak nienawidził.
Jego Hunnie.Tak bardzo chciał by był teraz obok i uśmiechał się do niego.
Nie wiedział, że chłopak którego tak bardzo kochał był w jeszcze gorszym
stanie siedząc w kącie pokoju i zatapiając smutki w puszkach piwa.
Jego miłość zdradziła go.Jak mógł być tak głupi?Widział Suho i dziewczyne
w jego objęciach.TO wystarczyło by dać mu do zrozumienia jakim jest dupkiem.
Niewiele myśląc wziął telefon i wybrał numer ledwo celując w klawisze.
Nie wiedział jak bardzo uszczęśliwił tym bliską mu osobe.
-Sehun?Sehun ty płaczesz? - słysząc zatroskany głos po drugiej stronie
niemal zaczął wyć.
-Zdradził mnie.Widziałem go z nią w centrum.
-Hunnie przykro mi - Sehun był zbyt pijany by zrozumieć, że to kłamstwo.
Baekhyun wcale nie było przykro.Może po części bo jego słodki Hunnie
cierpiał ale cieszył się, że w końcu go odzyska.
-Kocham go.Tak bardzo go kocham.
-Nie rób nic głupiego.Może ci się wydawało? - choć sam miał sprzeczne
myśli po zobaczeniu na własne oczy Suho z różnymi osobami w dziwnych
miejscach to nie chciał by nastolatek płakał.
-Muszę to przemyśleć - upłynęło ledwo 40 minut które wydawało się
trwać wieki dla Bacona.Bał się.Bał się o przyjaciela, że zrobi coś co
zagrozi jego życiu.Słysząc pukanie powoli podniósł się i otworzył drzwi.
Zesztywniał widząc ową osobe w drzwiach.Brązowowłosy stał ledwo na nogach
chwiejąc się w różne strony.Wyglądał tragicznie.Był tak skołowany, że
nie zauważył nawet kiedy Sehun rzucił się mu na szyje przywierając do
ust.Baekhyun nie protestował.Za długo czekał na ten moment.
Niemal natychmiast ruszył w strone sypialni.Gdy siedział okrakiem
na półnagim nastolatku i dziękował niebiosom za to idealne ciało
spojrzał w końcu na buźke Hunnie uśmiechając się.
-Sehun.Kocham cię - szepnął całując go czule w usta.Oh westchnął
rozkosznie zarzucając mu ręce na szyje.
-Ja ciebie też Suho
Cały czar prysł.Kolejny siarczysty policzek od losu i ból.Ból serca.
Wychodząc z sypialni trzasnął drzwiami i wybuchł płaczem.To już nie był
zwykły koszmar.To było istne piekło.Usiadł na kanapie zaczesując włosy
do tyłu.Zaczął się histerycznie śmiać i płakać jednocześnie.
Mógł się tego spodziewać.Jego życie było totalnym błędem.

-Hyung? - spiął się na całym ciele słysząc ten głos.Nie chciał na niego
patrzeć.Już nie potrafił.
-Tak?
-Coś wczoraj narozrabiałem?Kompletnie nic nie pamiętam - zaśmiał się cicho.
-...Nie.Nic się nie stało.Tylko dużo wypiłeś.Już lepiej?
-Tak.Suho do mnie zazdzwonił.To była jego kuzynka.
-...Chyba już piąta w tym miesiącu - mruknął pijąc kawe.
-Co?
-Nic nic.Cieszę się,że wszystko się ułożyło.
-Ja też.Dziękuję za opieke.Jesteś najlepszym przyjacielem na świecie.
Hyung? Płakałeś?
-To nic takiego.
-Powiedziałem coś przykrego?
-Nie.Po prostu miałem zły dzień.
-Przepraszam, że zwaliłem ci się na głowe.
-Nic nie szkodzi.
-Ktoś cię zranił?
-Chłopak którego kocham odrzucił mnie.
-Przykro mi Baekhyun.Nie wie co traci.
Bacon długo siedział przy stole i płakał patrząc na zamknięte drzwi
wejściowe w których 10 min temu stał Suho i Sehun czule całując się.
Czy życie było aż tak okrutne?

Kolejne dni były piekłem.Z każdym Hunnie oddalał się od niego bardziej
i bardziej.Baekhyun zaczynał tracić rozum i już nie wiedział co robi.
Wlepił nieprzytomny wzrok w ziemie siedząc z przyjacielem po raz pierwszy
od miesiąca w jendym pomieszczeniu.
-Zdradza cię.
-Kłamiesz.Nie żartuj.
-Hunnie on ciągle to robi.Bawi się tobą.Ile on ma kuzynek?20?30? Kuzynów
też 40?Proszę przejżyj na oczy.Nie widzisz,że to oszust krętacz i zwkły
dupek?
-Nie mów tak o nim.Kocha mnie i nie zrobiłby tego.
-On cię nie kocha.TO ja cię kocham.
-... Co ty mówisz?
-Kocham cię Sehun od dawna.Bałem się do tego przyznać.Teraz gdy widzę co on
robi z tobą... Ja dłużej nie mogę.Chcę byś był szczęśliwy.
On da ci tylko cierpienie.
-Nie prawda.Suho mnie kocha tak jak ja go!
-Hunnnie to kłamca! Robi z ciebie idiote!Jest z tobą tylko po to by
cię pieprzyć gdy nie ma nikogo w pobliżu!Zresztąrobi to z każdą osobą jaką
spotka.Myślisz,że naprawdę jeździ do ciotki?Zatrzymuje się w burdelu i
pieprzyinnych śmiejąc się, że naiwny... - trzask.Tym razem siarczysty
policzek nie był od losu a od Hunnie.
-Zejdź mi z oczu - złapał się za policzek patrząc na odwrócony wzrok
Hunnie.Chłopak stał zaciskając pięści.
-Sehun..
-Zejdź mi z oczu i nigdy więcej nie pokazuj mi się - Bakehyun bez słowa po
prostu odszedł.Odszedł na zawsze bo kochał go i chciałby by był szczęśliwy.
Wyjeżdżając z miasta dowiedział się tylko,że jego Hunnie odszedł od Suho gdy
złapał go w łóżku z kimś innym.Chciał skontaktować się z Baek i go
przeprosić.Bacon nie potrafił już z nim rozmawiać.Chciał zapomnieć o
osobie która sprawiła mu tak dużo cierpień.Nigdy więcej nie słyszeć o nim
ani go nie widzieć.Starał się ułożyć życie na nowo z kimś innym.
Obydwoje wiedzieli, że to związek bez przyszłości.A wszystko przez to, że
Baekhyun zapomniał jak kochać.I nie potrafił już kochać nikogo.