poniedziałek, 10 czerwca 2013

JRen Inni

 Tak notka już drugiego dnia xD Sama jestem z siebie dumna >.< Wybaczcie mi za wszystkie
błędy ale pisałam na szybko.
Nie przeciągając miłego czytania~


Mężczyzna patrząc na Arona zmarszczył brwi
-Zdajesz sobie sprawę, że to nieosiągalne?
-Owszem.jednak jest wart tej ceny - powiedział poważnie.
-Ceny śmierci? Chcesz zginąć?
-Dobrze wiesz jak to wygląda.
-Za dobrze.To głupota.Do tego ten ich synalek wielki Hrabia.
-Nie zmienię zdania
-Pakujesz się w kłopoty Kim.
-Jeśli zaprosiłeś mnie tylko po to żeby nawijać o tym to nie widzę sensu tej
rozmowy - warknął wstając
-JR! A jeśli... Jeśli On Cię zrani?
-Zginę będąc głupcem.Do zobaczenia - rzucił wychodząc z domu przyjaciela zostawiając
go samemu ze swoimi myślami

--------------------

Wszedł na sale szukając wzrokiem tej jednej osoby. Jedynej twarzy za którą
tęsknił.Dopiero po chwili dostrzegł w tłumie blond włosą postać.Bez wahania
ruszył w tym kierunku z uśmiechem na ustach.Stanął za nim przybierając
poważniejszy wyraz twarzy.chwilę potem blondyn odwrócił się do niego przodem
wpadając celnie w jego ramiona wpadając celnie w jego ramiona
-Oh wybacz! - zawołał wystraszony.Gdy spojrzał na twarz mężczyzny jego policzki
oblały rumieńce.
-Moja wina - powiedział kłaniając się nisko.Prostując się spojrzał w czekoladowe oczy
chłopaka uśmiechając się.Blondyn odwrócił wzrok bardziej się rumieniąc
-Dobrze się czujesz? - Zapytał zatroskanym głosem.
-Tttak.Nic mi nie jest - Ukłonił się przepraszająco
-Zwą mnie JR.Tak też zwracaj się do mnie.A Ciebie jak zwą?
-Ren - Wyjąkał zawstydzony.
-Ładnie.Pasuje Ci - Uśmiechnął się szerzej widząc,że policzki chłopaka znów
oblewa szkarłat.
-Straszny tu hałas.Może porozmawiajmy na zewnątrz?
-Chętnie - Odpowiedział cichutko po czym podążył za nim do ogrodu.Przechodząc
przez tłum ludzi zastanawiał się co jest takiego w tym facecie, że mu ufał.W końcu
nie znał go za dobrze.Owszem wiele razy słyszał o nim jak i widział go, jednak nigdy
nie zamienili ze sobą słowa tylko obaj wlepiali w siebie oczy zafascynowani drugą osobą.
Gdy wreszcie wydostali się na zewnątrz zatrzymali się na chwile milcząc.
-Piękna noc - Odezwał się rozmarzonym głosem mężczyzna.
-Owszem.Piękna jak nigdy.
-Może masz ochotę na spacer? - Zapytał zerkając na niego.Ren początkowo
wahał się jednak po zastanowieniu zgodził się idąc za JR w głąb ogrodu.
-Słyszałem o tobie wiele historii panie - Powiedział nagle blondyn.
-Doprawdy? Były one dobre czy może złe?
-We wszystkich chwalono Cię.kobiety zawsze opowiadały z zachwytem
o twojej męskości i szlachetności. Wspominały, że jesteś romantykiem i
miłujesz się w poezji.
-Prawda.Jednak nie uważam się za osobę godną podziwu.
-Czemuż to? Jesteś marzeniem każdej panny w tym mieście.Wszystkie Cię podziwiają,
a mężczyźni zazdroszczą.
-To miłe jednak tak naprawdę nic o mnie nie wiedzą.Uwielbiają mnie z
historii które ktoś wymyślił.Większość z nich jest stekiem kłamstw.
Żeby kogoś podziwiać, kochać czy wielbić trzeba znać go. - Powiedział patrząc na
Rena.Dopiero teraz mógł przyjrzeć mu się z bliska.Od razu dostrzegł kobiece
rysy na jego twarzy.Młodzieniec nie znany komuś mógł zostać pomylony z
kobietą.Miał jasne blond włosy sięgające lekko za ramiona, okrągłą twarz,
duże czekoladowe w kształcie migdałów oczy i małe różowe usta.Stwierdzenie
piękny bądź śliczny idealnie go określało.
-Chciałbym dowiedzieć się czegoś o Tobie - Rzucił siadając na ławce.Kim usiał obok.
-Zgoda.Jednak w zamian ty też mi coś o sobie powiedz. - Uśmiechnął się
-Co chciałbyś wiedzieć?
-Co lubisz robić?
-Lubię czytać książki, patrzeć na morze i obserwować gwiazdy.
-Czyż szum fal nie jest piękny? - Zapytał wzdychając
-Też lubisz słuchać szumu fal?
-Owszem.uspokajają mnie.
-Powiedz mi coś o sobie.
-Cóż.Jak to inni mówią lubię poezję.Mam uczulenie na owoce morza, lubię też
obserwować gwiazdy i morze.Ulubioną porą roku jest zima - Spojrzał znów na
wpatrzonego w niego chłopaka.
-Chyba powinieneś wracać. Twój ojczym będzie Cię szukał - Westchnął wstając.
-JR! Czy... Czy spotkamy się jeszcze? - Zapytał nieśmiało
-Jeżeli będziesz chciał ze mną porozmawiać, przyjdź jutro po południu do pobliskiej
galerii.Będę w małej komnacie.
-Dobrze - Odpowiedział kiwając głową po czym wrócił na bankiet.Mężczyzna
skierował się do swojego domu.
-Noc jest piękna jednak ty tysiąckroć piękniejszy.

--------------------------------

Blondyn wymknął się południem z domu na spotkanie.Stanął niedaleko
galerii wahając się.
-'A jeśli to zboczeniec? A może żartował ze mnie? Może wcale go nie będzie
allbo chcę mnie porwać?' - Przez jego głowie przeszło tysiące czarnych myśli.
Po części bał się, a po części chciał tam iść. Stał i wpatrywał się w budynek.
-'Przecież sam prosiłeś o to spotkanie!' - Złapał głęboki wdech i wszedł pewnym
krokiem do środka.Minął ludzi wskazujących na niego i szepczących między sobą
,, Czy to syn Choi?''. Szybko wdrapał się po schodach i znalazł przed
drzwiami.Czarne myśli znów zasypały mu głowę.Złapał głośno powietrze i
nacisnął klamkę.Powoli uchylił drzwi i wślizgnął się do środka rozglądając
po pomieszczeniu.Gdy odszukał wzrokiem znajomą sylwetkę jego serce
zabiło szybciej.Zamknął drzwi za sobą wlepiając w niego oczy.
-JR? - Szepnął
-Jednak przyszedłeś.Martwiłem się, że rozmyślisz się - Powiedział witając
go ciepłym uśmiechem.Blondyn spuszczając wzrok usiadł niedaleko na skrzyni.
-O czym chciałbyś rozmawiać? - Zapytał patrząc na świat za oknem.
-Jak nazywasz się naprawdę?
-Skąd pewność, że JR to nie moje imię?
-Twój przyjaciel powiedział, że to tylko pseudonim.
-Ty też nie zwiesz się Ren.
-Tak?
-Nazywasz się Choi Minki.
-Skąd to wiesz? - Zapytał zaskoczony.
-To moja tajemnica.
-Skoro ty znasz moje imię to zdradź mi swoje.
-Kiedy indziej - Uśmiechnął się szeroko.
-AGH!
-Mówiłem Ci, że jesteś uroczy? - Zapytał wpatrując się w niego.Chłopak
od razu poczerwieniał na twarzy odwracając wzrok.
-Wiele osób mi to mówiło i śmiało się z mojej urody.
-Dlaczego? - Zdziwił się podnosząc brwi
-Wyglądam jak kobieta co nie jest raczej normalne.
-Wyglądasz dobrze - Zaśmiał się widząc jak marszczy brwi.
-Wytłumacz to memu ojcu - Powiedział ściszając głos.Widząc pytające
spojrzenie mężczyzny spuścił wzrok.
-Dla niego to udręka i jego zdaniem tak - Wskazał na swoją twarz -
Nie powinien wyglądać mężczyzna - Owszem.Jego ojciec traktował
go jak popychadło. Nie rozmawiał z nim zbytnio i ciągle krytykował za
najmniejsze potknięcie.
-Każdy jest inny Minki.Twój ojczym powinien dziękować Bogu, że urodziłeś
się cały i zdrowy 'Tak jak ja za spotkanie Ciebie' - Blondyn podniósł na
niego oczy.
-Jesteś naprawdę niesamowitym człowiekiem.

------------------------------

Ren zaprzyjaźnił się dość szybko z mężczyzną.Lubił z nim rozmawiać.
To była jedyna rzecz w życiu która sprawiała mu taką przyjemność. Dowiedział
się o nim wielu ciekawych rzeczy.Między innymi o jego rodzinie,dzieciństwie,
podróżach czy o takich drobiazgach jak ulubiony kolor czy ulubiony owoc.
Spotykał się z nim co dwa dni wyczekując z niecierpliwością nowych historii.
Jako, że JR w dzieciństwie dużo podróżował po świecie z rodziną to miał wiele
wspomnień, które mógł opowiadać teraz mu. Po paru spotkaniach Ren
ze strachem odkrył, że darzy Kim głębszym uczuciem... Innym niż przyjaźń.
Myśląc o tym wystraszony skulił się w kącie pokoju.
-Przecież to niemożliwe... Nie mogę kochać faceta.Nie mogę kochać przyjaciela -
Szepnął przerażony.Nigdy nie był zakochany wcześniej w nikim.Nigdy
nawet nie zastanawiał się nad czymś takim jak ,,Miłość''. Nie interesowały
go takie tematy jednak teraz zdając sobie sprawę z uczucia jakim zaczął
darzyć przyjaciela i z tego co może się stać po ujawnieniu tego zaczął
zastanawiać się jak się może tego wyzbyć...

-----------------------

JR siedział na jednej ze skrzyń opowiadając kolejną swoją przygodę.Ren jednak
myślami był gdzie indziej.Patrzył się w podłoge jakby była ciekawsza
od całego świata.Mężczyzna zauważając to przerwał wbijając w niego wzrok.
-Ren? - Zagadnął.Blondyn jednak milczał dalej wpatrując się w podłoge.
-Ren! - Zawołał.Minki zmieszany podniósł głowe.
-Tak?
-Czy ty mnie słuchasz?
-Przepraszam. Naprawdę przepraszam - Ukłonił się - Jestem dziś rozkojarzony.
-Coś się stało? - Zapytał zmartwiowny
-Niee.Wszystko w porządku - Powiedział odwracając nagle wzrok.
-Widze przecież, że coś się dzieję. Nie chcesz mi powiedzieć?
-Tak tylko myśle... - urwał zawstydzony
-O czym? - Minki jeszcze bardziej zawstydził się.bał się odpowiedzieć.
A jeśli JR uzna go za kogoś nienormalnego? A jeśli przestanie go lubić?
Co jeśli powtórzy ojcu?
-Nie ważne.
-Mi możesz wszystko powiedzieć - Uśmiechnął się ciepło.
-... Czy mężczyzna może pokochać mężczyzne? - Zapytał cicho oblewając
się rumieńcem.JR podniósł brwi zaskoczony pytaniem.
-Dlaczego o to pytasz?
-Jestem ciekaw... I chcę wiedzieć co o tym myślisz - Mężczyzna westchną ciężko.
-Tak szczerze? To ja nie mam nic przeciwko.I owszem.Można kochać osobe tej samej
płci.Jednak znaczna większość ludzi uważa, że to nie powinno mieć
miejsca, a nawet, że to choroba.Moim zdaniem to normalne.Co by to było
za życie gdybyśmy wszyscy byli tacy sami? - Ren spojrzał na niego zaciskając
usta w linię.
-Czy.... Ty byłbyś w sanie pokochać mężczyzne?
-Nie wiem.Naprawdę nie mam zielonego pojęcia...
-JR..? Tak właściwie czym jest miłość? i jak się pozbyć miłości do kogoś?
-To trudne pytanie na które Ci nie odpowiem Minki.Miłości się nie pozbędziesz.
Jeśli to prawdziwe uczucie to pozostanie Ci na zawsze - Powiedział
szeroko uśmiechając się.
-Nie mów mi po imieniu.Nie lubię go.
-Jest równie piękne co ty - Ściszył głos patrząc jak twarz młodzieńca
znowu oblewa szkarłat.Wstał nagle patrząc gdzieś w bok.
-Muszę już iść.Do zobaczenia JR!
-Nazywam się Jonghyun - Rzucił.Blondyn zatrzymał się patrząc na niego
zaskoczony.Po chwili jednak na jego twarzy po raz pierwszy odkąd się poznali
pojawił się szczery uśmiech.
-Do zobaczenia Jonghyun! - Po tych słowach zniknął za drzwiami.Kim z powrotem
zwrócił wzrok za okno na zachmurzone niebo.
-Do zobaczenia....

----------------

Blondyn do następnego spotkania wręcz zmuszał się.Bał się spojrzeć mu w oczy.
Bał się, że powie o jedno słowo za dużo.Bał się, że go straci na zawsze.
Gdy znalazł się w pomieszczeniu od razu usiadł na jednej ze skrzyń podkulając
nogi.Wbił wzrok w podłoge.Nie zwrócił nawet uwagi,że mężczyzna
wszedł do środka.Za bardzo był pogrążony w swoich myślach.Wzdrygnął się
czując dłoń dotykającą jego karku.Obejrzał się do tyłu.Widząc zmartwione
wpatrzone w niego oczy szybko odsunął się.
-Od kilku dni jesteś strasznie rozkojarzony i chodzisz zamyślony.Coś Cię gryzie?
-To naprawdę nic takiego.
-Dlaczego mnie oszukujesz? - Zapytał siadając obok.Serce Minki nagle przyśpieszyło.
-Ttto nic! - Pisnął odskakując gdy poczuł jak JR opiera się o niego ramieniem.
Kim wbił w niego smutne spojrzenie
-Unikasz mnie.Zrobiłem coś nie tak?
-To nie tak - Powiedział spanikowany.Zaczął nerwowo wyginać palce patrząc
się gdzieś w bok.
-Przecież widzę.Uciekasz ode mnie i nie słuchasz mnie.Czy to przeze mnie?
-Nnnie! To nic takiego! Opowiedz mi coś - Powiedział przełykając nerwowo
ślinę czując, że zaraz wybuchnie.
-Minki, nie zmieniaj tematu.Powiedz proszę o co chodzi - Ściszył głos
zbliżając się do przyjaciela.Złapał go za policzki i podniósł mu twarz
do góry zmuszając by spojrzał na niego.
-Proszę powiedz mi - Ren nagle rozpłakał się spuszczając głowę.
-Ja nie chcę żebyś mnie znienawidził... Nie chcę Cię stracić.
-Minki... Coś się stało? - Zapytał zaskoczony gdy blondyn nagle przytulił
się do niego mocno.
-Tto.... Bo ja nie chciałem... Jonghyun przepraszam, ja naprawdę tego
nie chciałem.
-Nie rozumiem.Mów jaśniej.
-Nie chciałem Cię pokochać - Czas stanął w miejscu.Jonghyun cały
zesztywniał patrząc tępo przed siebie.Czy dobrze usłyszał? Czy Ren
właśnie wyznał, że go kocha? Zamrugał kilka razy nie mogąc dopuścić
do siebie tej wiadomości.Powoli podniósł ręce i odwzajemnił uścisk.
-Minki czy tylko o to chodziło?
-Nie jesteś zły? - Zaszlochał.Kim odsunął go powoli od siebie.Uśmiechając
się starł mu łzy kciukami patrząc w oczy.
-Dlaczego miałbym być zły?
-Powiedziałem, że Cię kocham...
-Jesteś naprawdę niezwykłą istotą - Zaśmiał się - Ren... To naprawdę nic
złego - szepnął gładząc mu policzek.Ren spuścił wzrok - Poza tym...
Ja też Cię kocham głupku - Szepnął.Blondyn wytrzeszczył na
niego zapłakane oczy.Widząc zbliżającą się twarz JR przymknął oczy patrząc
na jego zbliżające się usta.Jego twarz znów oblał szkarłat gdy
wargi Kim delikatnie musnęły jego by po chwili mocno do nich przywrzeć.
Minki po chwili nieśmiało odwzajemnił pocałunek.Gdy odsunęli się od
siebie Jonghyun oparł brodę o ramie chłopaka.
-Nigdy więcej mnie tak nie strasz - Ren milcząc wtulił się w niego

-----------

Aron wlepił oczy w przyjaciela.
-Żartujesz chyba! To żart tak? - Widząc poważną minę Kim zamurowało go.
-Mówisz prawdę?
-Prawdę.
-Naprawdę Ci się udało?
-Tak.Jesteśmy razem.
-Zdajesz sobie sprawę z ryzyka?
-Będę go chronił.
-Ciekawe jak długo Ci się to uda.Prędzej czy później to wyjdzie na jaw.
Co wtedy?
-Uciekniemy.
-To nie jest zabawa.Zabiją was.
-Dlaczego ciągle to powtarzasz? Dlaczego zależy Ci na tym bym odpuścił
sobie to wszystko?
-Nie chcę stracić przyjaciela z powodu głupoty.
-,,Rodzimy się by żyć, żyjemy by umierać'' - Powiedział beznamiętnie.
-Ze starości.Nie mając 24 lata!
-Już późno.Pójdę lepiej.Do zobaczenia - Ukłonił się i wyszedł.

-------------

Blondyn uśmiechając się wślizgnął się do pomieszczenia.Widząc JR od razu
podszedł siadając obok.
-Wreszcie przyszedłeś.Myślałem, że zapomniałeś.
-Nie mógłbym zapomnieć - Powiedział nieśmiało.
-O czym chciałbyś rozmawiać?
-Jaki jest Londyn? - Zapytał patrząc na niego.Zarumienił się
gdy dłoń Kim nagle wplotła palce w jego dłoń.
-Dlaczego akurat Londyn?
-Mieszkałeś tam.Zawsze zastanawiałem się jak wygląda.
-Jest piękny niczym wschód słońca.Brakuje mi tego porannego hałasu,
zapełnionych ulic i miłych ludzi - Westchnął patrząc w okno.
-Chciałbyś tam wrócić?
-Nie bez Ciebie - Uśmiechnął się patrzą mu w oczy.Ren odwzajemnił uśmiech.
-Nie boisz się tego co ludzie o nas powiedzą?
-Szczerze to ich zdanie akurat najmniej mnie interesuje.Ważne jest to co
ty myślisz.
-Myślę , że chętnie zwiedziłbym Londyn... Jednak rodzice...
-Nie zgodzą się.Rozumiem to - Westchnął ciężko - Minki zostaniesz dzisiaj
ze mną trochę dłużej?
-Jasne.Co zaplanowałeś?
-Dzisiaj pełnia.Chciałbym zobaczyć ją razem z tobą.odprowadzę Cię później -
Pocałował go w usta uśmiechnięty.
-Nie musisz
-Nie pozwolę wracać Ci o późnej porze samemu.
-Dobrze - Zaśmiał się cicho.JR opowiadał mu swoją kolejną przygodę dla zabicia czasu.
Gdy zrobiło się grubo po północy Jonghyun odprowadził Rena pod dom.
-Przyjdź jutro.
-Oczywiście, że przyjdę - Uśmiechnął się.Kim przysunął się i pocałował
go na pożegnanie.
-Do zobaczenia
-Do zobaczenia aniele! - Zawołał odchodząc

---------

Minki szybko wbiegał po schodach na górę ciesząc się jak dziecko.Już od rana
cieszył się na spotkanie z Kim nie mogąc się doczekać by go spotkać.Był szczęśliwy,
że go spotkał... Że odwzajemnił to uczucie... Że uszczęśliwił go.
Otworzył drzwi i wszedł do środka z szerokim uśmiechem.Jego uśmiech spełzł
mu z twarzy widząc ojca.
-Ojcze... Co ty tu robisz? - Zapytał wystraszony patrząc na połyskującą broń.
-Gdy się urodziłeś wiedziałem, że z tobą jest coś nie tak... Twoje zachowanie i wygląd.
-O czym ty mówisz?
-O czym? Całowałeś innego mężczyznę! Zauważyłem, że często tu chodzisz więc
zacząłem chodzić za tobą by dowiedzieć się, że jesteś z facetem! Wiesz jakie
to upokorzenie?! Hańba?!
-Ojcze... Nikt się nie dowie.
-Nie nazywaj mnie tak! Jeśli ktoś się dowie to jesteśmy skończeni!
Nikt się nie dowie? Gdzie popełniłem błąd w wychowaniu? - Podniósł
broń mierząc w przerażonego Minki.
-Nie rób nic pochopnie.Czy to grzech kochać i być kochanym? Nie możesz
pozwolić mi po prostu wyjechać?Jestem twoim synem...
-Ja nie mam syna - Rzucił oschle po czym nacisnął spust.Ren stał patrząc
dużymi oczami na ojca.Po chwili osunął się na podłogę dławiąc krwią.

-------

Jonghyun wszedł do środka uśmiechając się.
-Wybacz za s... - Słowa uwięzły mu w gardle.Stał czując jak jego ciało drży.
Powoli podszedł do ciała chłopaka leżącego w kałuży krwi.Padł na kolana wybuchając
spanikowanym płaczem.
-Ren! Otwórz oczy! Spójrz na mnie! - Krzyknął potrząsając nim.
-Minki! pojedziemy do Londynu! Słyszysz mnie? - Zapytał przytulając jego drobne
ciało do piersi.
-Ren... Wybacz mi... Nie ochroniłem Cię... to moja wina - Zawył patrząc na niego.Usta
były wciąż uchylone, a oczy szeroko otwarte jakby patrzyły na niego.
Nachylił się i złożył na zimnych wargach ostatni pocałunek.
-Ren... Kocham Cię... Wybacz mi - Zaszlochał.Gdy dostrzegł broń leżącą
blisko położył blondyna na podłodze i poczołgał się do niej głośno szlochając .Klęcząc
podniósł pistolet i przyłożył do skroni uśmiechając się przez łzy.
Spojrzał ostatni raz na ciało leżące obok i zamykając oczy pociągnął za spust...

,,Dłonie już wyparte
oczy wypalone
A usta płaczą krwią czerwoną
Ostatni raz
Cisza, modlitwa zakończona...''

niedziela, 9 czerwca 2013

HunHan Nałóg

        Hejka~  Zwą mnie Dubu i będe prowadziła blog Yaoi.Będe starała się dodawać opowiadania jak najszybciej ;3 Jest to mój pierwszy blog założony za namową znajomej więc wybaczcie za wszystkie błędy i niedopatrzenia. Nie przeciągając zapraszam na pierwsze opo~



HunHan Nałog

W szkołach zapewne wiele razy opowiadali Ci o nałogach i przestrzegali przed nimi.Opowiadali
o tym, że są złe,zabijają i trzeba się trzymać od nich z dala.Rodzice wiele razy
tłumaczyli Ci, że masz nie paść w żaden bo później
trudno się z niego wyciągnąć.Wiele razy słyszałem to samo od nauczycieli, rodziców,dziadków...
Nasłuchałem się też o tym w wytwórni między innymi od menagera.Słyszałem o różnych rodzajach powtarzając, że
wiem jak bardzo są złe i nie muszą się o mnie martwić.Nie paliłem bo nie widziałem
sensu w truciu się i niszczeniu płuc.
Nie piłem, bo wiedziałem jak bardzo zły jest alkoholizm i o tym co może się stać po wypiciu zbyt dużej ilości.
Nie ćpałem, bo nie chciałem się niszczyć ani zabijać, nie chciałem wyglądać jak śmierć ani
zabijać ludzi czy popełnić samobójstwo przez schizy.
Jednak zapomniano mi powiedzieć o innym nałogu.Zapomniano ostrzec, że to jeden z najgorszych zanim w niego wpadłem.
Sam nie jestem pewny kiedy to się stało.Zauważyłem to dopiero przy premierze History.Zauważyłem,że nie potrafie przestać
patrzeć na Ciebię, liczyć twoich uśmiechów i czekać z niecierpliwością aż na mnie spojrzysz.Czuje się jak w płapce Luhan.
Nie moge wytrzymać bez twojego dotyku, mimo że, to tylko głupie poklepanie po ramieniu czy nagłe pogłaskanie po plecach/głowie.
Nie mogę wytrzymać bez twojego uśmiechu.Gdy musze wstawać rano udaję,że śpie tak długo aż to ty nie przychodzisz mnie obudzić
z pięknym uśmiechem na ustach.Gdy jednak jesteśmy rozdzieleni w trasach musisz do mnie dzownić by mnie obudzić bo za nic
nie chce wstać.Nie mogę wytrzymać bez przytulania Ciebię.Musze choć 2 razy dziennie poczuć Cię w ramionach.
Uwielbiam gdy robiąc smutne oczka podchodzisz do mnie mówią ; ,,Maknae smutno mi''.
Kulisz się bym mógł Cię od razu szybko przygarnąć do siebię by mocno przytulić.Nie mogę przeżyć bez twojego aeygo.
To jest to co sprawia,że serce zaczyna bić szybciej i to co robisz najczęściej nawet tego
nieświadom.Nie mogę Ci nie pomóc Lulu gdy tego potrzebujesz.Zazwyczaj są to błachostki,których
 nie potrafisz zrobić jak np. ugotowanie obiadu, zatańczyć układ, czy coś przygotować.
Słodko denerwujesz się gdy kilkanasty raz z rzędu nie wychodzi Ci to, więc siadasz
zdenerwowany i smutny na podłodze powtarzając :,, Nigdy mi się to nie uda! Nie jestem tak idealny jak ty i Hyung!Jestem do niczego!''.
Wtedy głaskam Cię po włosach i robię głupie miny żebyś tylko się uśmiechnął.Gdy poprawia
Ci się nastrój siadam z tobą wspólnie i krok po kroku tłumacze tak długo jak trzeba.
Nie potrafię normalnie żyć gdy Cię nie ma obok mnie przez durną godzine.Chodzę po dormie jak debil byb siedze
i stukam nerwowo w telefon zadręczając się gdzie jesteś i czy jesteś cały.Gdy wracasz po 23 mimo,że jesteś już
pełnoletni robię Ci głupie kazania.Zadaja mase pytań, a ty śmiejesz się z mojej nadopiekuńczości.W końcu spuszczasz
głowe i ze skruchą mówisz słodkie ,,Przepraszam'' i dajesz całusa w policzek.Najgorzej jest gdy dzielą nas setki
kilometrów.Dzwonie do Ciebię co 15 minut pytając czy wszystko ok.Ty złościsz się,że jesteś duży i i
mówisz, że denerwuje Cię.O 2 w nocy to ty do mnie dzwonisz i cichutko przerpaszasz mówiąc,że tęsknisz i prosisz
bym się nie złościł.Na pożegnanie mówisz uroczym głosem ,,Kocham Cię Sehun~ Dobranoc''. Mam wtedy ochote
wyznać całą prawde którą kryje cały ten czas.
Nie mogę złościć się na Ciebie.Gdy zrobisz coś głupiego jak złamanie zasady,wrócenie o 1 w nocy, nieodbieranie
telefonów czy pokłócimy się, wściekam się jakbyś conajmniej zabił człowieka.Krzycze na Ciebię i robie
kazania grożąc, że powiem menagerowi.Po chwili jednak nerwy mnie opuszczają i to ja CIę przepraszam
przytulając.Kocham gdy uśmiechasz się wtedy do mnie i mówisz ,,Jesteś kochany!''
Jesteś jak nałóg Luhan.Nie umiem bez Ciebię wytrzymać.Nie ważne ile bym się starał
nie mogę Cię tak po prostu rzucić.

Wciągasz jak narkotyk.
Im więcej cię widze,słysze,dotykam tym więcej Cię pragne...

Uzależniasz jak papieros.
Muszę Cię mieć przy sobie, gdy siędenerwuje musze Cię słyszeć, muszę Cię czuć bo tylko ty mnie uspokajasz.

Uzależniasz jak alkohol.
Gdy mi źle,smutno czy słabo to przychodzisz do mnie, kładziesz się obok i głaszczesz mnie pytając czy mi lepiej
martwiąc się.Robisz to tak długo, ąz nie zasne czy nie polepszy mi się.Gdy zasypiam i tak nie chcesz mnie
zostawić więc zostajesz ze mną wtulając się jak dziecko.

Jesteś jednym wielkim chodzącym nałogiem.Moim własnym nałogiem Luhan...
Wiesz o tym?


Sehun.